Korea Północna znów grozi wojną nuklearną
Korea Północna jest gotowa na "świętą wojnę w obronie sprawiedliwości" przy użyciu broni jądrowej, zadeklarował wczoraj minister sił zbrojnych tego kraju Kim Jong Czun.
Phenian postawił też w stan gotowości bojowej żołnierzy, czołgi, śmigłowce, myśliwce i artylerię. Mobilizacja Koreańskiej Armii Ludowej to odpowiedź na manewry prowadzone przez Koreę Południową, które zdaniem Kim Jong Czuna stanowią przygotowanie do nowej wojny. - To ciężka prowokacja wojskowa - oświadczył cytowany przez oficjalną agencję KCNA Kim, zapowiadając, iż wojska Północy wymierzą przeciwnikowi "zabójcze uderzenie", jeśli choćby o włos naruszy on integralność terytorialną KRLD.
Pomimo wyjątkowo napiętych relacji pomiędzy obydwoma Koreami i nerwowych ostrzeżeń ze strony Phenianu Seul zdecydował się na przeprowadzenie jednych z najszerzej zakrojonych ćwiczeń wojskowych w historii kraju. Odbywają się one zaledwie 30 km od linii demarkacyjnej rozdzielającej oba państwa, które formalnie od 1953 r. pozostają w stanie wojny. Decyzję tę prezydent Korei Płd. Lee Myung-bak uzasadniał wyczerpaniem się polityki cierpliwości. - Sądziłem, że zachowamy pokój dzięki cierpliwości, ale to nieprawda. Nasze siły zbrojne muszą być gotowe na przytłaczającą odpowiedź w razie niespodziewanego ataku - mówił do uczestniczących w manewrach żołnierzy.
Zaostrzająca się sytuacja na półwyspie wzbudza coraz większy niepokój obserwatorów, zwłaszcza że miesiąc temu przy okazji ćwiczeń doszło już do wymiany ognia pomiędzy Koreami, w wyniku której zginęło czterech obywateli Południa. - To beczka prochu. Tak źle jeszcze nie było - ocenia nieoficjalny wysłannik Waszyngtonu Bill Richardson.
mw
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu