Opozycja wyszła ze studia
Dziewięciu opozycyjnych kandydatów na prezydenta Białorusi wzięło udział w sobotę w pierwszej od 1994 r. telewizyjnej debacie prezydenckiej na żywo. Aleksander Łukaszenka nie pojawił się w studiu.
Państwowa telewizja BT do prowadzenia debaty wybrała dwóch dziennikarzy znanych z publikowania propagandowych materiałów wymierzonych w opozycję, którzy w trakcie debaty nie ukrywali wrogiego stosunku do gości. W tej sytuacji nawet kandydaci o wyraźnie różniących się poglądach, jak narodowiec Ryhor Kastusiou i bardziej prorosyjski Andrej Sańnikau, zrezygnowali z wzajemnych ataków.
W proteście przeciwko nieobecności Łukaszenki w trakcie debaty demonstracyjnie wyszedł najpopularniejszy kandydat opozycji, lider kampanii Mów Prawdę! Uładzimier Niaklajeu. - Gdzie jest ten, który ma władzę i powinien odpowiadać na nasze pytania? Dlaczego pokłóciliśmy się z Rosją? Gdzie są nasze pieniądze? Komu mam zadać te pytania - Sańnikauowi? - pytał poeta.
Niektórzy kandydaci starali się zaprezentować jako ugodowcy, którzy są w stanie dogadać się z władzą. Można to zinterpretować jako przyczynek do walki o wejście do parlamentu po reformie ustrojowej, której możliwość jest coraz poważniej rozpatrywana przez ekspertów. Przeciwne wrażenie stworzył Mikoła Statkiewicz, wyrastający na czołowego fightera kampanii. - Jeśli wierzyć BT, masz ogromne poparcie, więc czego się boisz? Zrób uczciwe wybory. Oddaj, co ukradłeś, oddaj nam wybory! Inaczej przyjdziemy i sami je odbierzemy - mówił przedstawiciel socjaldemokratów.
mwp
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu