Dziennik Gazeta Prawana logo

WikiLeaks: Rosja działa niczym mafia

29 czerwca 2018

AMERYKAŃSCY DYPLOMACI w swoich notatkach oskarżają rosyjskich polityków o zapewnianie przestępcom ochrony. Z kolei według hiszpańskiego prokuratora Kreml za pośrednictwem mafii sprzedawał broń kurdyjskiej partyzantce, która miała destabilizować Turcję

Władimir Putin przekształcił państwo rosyjskie w organizm półmafijny. Podczas gdy państwowe służby są zamieszane w nielegalne operacje, przestępcy są wykorzystywani do realizacji zadań zleconych przez Kreml - wynika z dokumentów ujawnionych przez portal WikiLeaks.

W notatce z lutego 2010 r. amerykański ambasador John Beyrle opisuje metody funkcjonowania państwa na przykładzie Rosji. "Kryminaliści korzystają z kryszy (termin oznaczający ochronę) policji, FSB, MSW, prokuratury i biurokracji Moskwy. Na szczycie struktury moskiewskiego przestępczego półświatka stoi mer Łużkow" - czytamy w depeszy. Zdaniem jednego z rozmówców dyplomaty mer jest powiązany z grupą sołncewską, swego czasu najgroźniejszym gangiem w Rosji. Beyrle powołuje się na badania Transparency International, która szacowała, że korupcja kosztuje rosyjską gospodarkę 300 mld dol. rocznie - 18 proc. PKB.

Władze nie wahają się też korzystać z usług podziemia "zawsze wtedy, gdy nie mogą czegoś zrobić jako rząd" - cytuje inna depesza hiszpańskiego prokuratora Jose Grindę. Grinda stwierdził, że Kreml za pośrednictwem mafii sprzedawał broń kurdyjskiej partyzantce, która miała destabilizować Turcję. W zamian oferowano przestępcom przywileje polityczne i ochronę przed odpowiedzialnością karną.

Do handlu broni miał też być wykorzystywany statek "Arctic Sea", który w 2009 r. został - według oficjalnej wersji - porwany przez piratów na Bałtyku. Wówczas szybko pojawiły się spekulacje, że w rzeczywistości marynarze szmuglowali na zlecenie specsłużb broń na Bliski Wschód. Dziennikarz, który jako pierwszy postawił taką tezę, Michaił Wojtienko, wyemigrował do Tajlandii. Jose Grinda nie ma wątpliwości, że teza Wojtienki jest trafna.

Zdaniem Grindy Rosja i Białoruś to państwa praktycznie mafijne, a do tego grona wkrótce może dołączyć Ukraina. Wyjątkowo ciekawe są wątki na temat elit politycznych Ukrainy. Wynika z nich, że USA starały się rozluźnić związki Ukrainy z Rosją, lecz zbyt długo "stawiały na złego konia" - Wiktora Juszczenkę. W trakcie kampanii przed wyborami prezydenckimi na Ukrainie na przełomie 2009 i 2010 r. ambasador USA John Tefft powątpiewał w pomarańczową kandydatkę Julię Tymoszenko, jedną z liderek pomarańczowej rewolucji i premier Ukrainy. Jeden z jej byłych współpracowników, b. minister finansów Wiktor Pynzenyk, miał wyznać, że Tymoszenko jest "siłą destrukcyjną (...) chce jedynie umocnić swą władzę".

Jednocześnie im bardziej jasne stawało się zwycięstwo wyborcze uznawanego za protegowanego Rosji Janukowycza, tym bliższe kontakty z nim nawiązywał ambasador Tefft. W trakcie jednego ze spotkań Janukowycz miał zasygnalizować, że byłby gotowy wyjść naprzeciw Amerykanom. Według depeszy do Departamentu Stanu z 29 stycznia 2010 r. "Janukowycz uznał za otwartą sprawę kontynuacji wojskowej współpracy z NATO i mówił o kooperacji w dziedzinie przemysłowo-wojskowej".

@RY1@i02/2010/235/i02.2010.235.000.009a.001.jpg@RY2@

Fot. AP

Władze Kremla nie wahają się korzystać z usług podziemia, gdy "nie mogą czegoś zrobić jako rząd"

Jedna z depesz opisuje negatywną reakcję Rosji na wystąpienie Radosława Sikorskiego. Szef MSZ poprosił o rozmieszczenie amerykańskich żołnierzy nad Wisłą jako ochronę przez rosyjską agresją, określając w ten sposób białorusko-rosyjskie ćwiczenia wojskowe Zapad-2009. Zdaniem Rosjan te słowa godzą nie tylko w relacje z Polską. "Sikorski dodał antyzachodnie elementy do rosyjskiej amunicji przeciwko poprawie stosunków Rosji z NATO, a nawet z USA" - czytamy.

Z kolei według cytowanego polskiego dyplomaty Rosjanie musieli podsłuchiwać rozmowy telefoniczne z centralą. Inaczej nie poznaliby żartobliwej nazwy Biura Bezpieczeństwa Europejskiego nazywanego "Biurem Zagrożeń ze Wschodu".

MWP

Michał Potocki

michal.potocki@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.