Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Polityka zagraniczna

Warszawa bliżej Europy niż Ameryki

1 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 12 minut

WYKUWANIE SOJUSZU Z USA zostało odsunięte przez polskie władze na dalszy plan na rzecz starań o odgrywanie kluczowej roli w Unii Europejskiej. Za szczególnie ważne rząd uznaje stosunki z Niemcami i kierunek wschodni w krajowej i wspólnotowej polityce zagranicznej

Polskie siły specjalne wzięły w 2003 roku udział w inwazji na Irak, a 2600 polskich żołnierzy walczy z talibami w prowincji Ghanzi w południowym Afganistanie. Jednak epoka globalnych ambicji Polski w polityce zagranicznej - połączonych z nadziejami na stanie się jednym z kluczowych sojuszników Ameryki w Europie - ma się ku końcowi.

Zamiast tego Polska zdała sobie sprawę, że jej prawdziwa siła polega na rosnących wpływach w Unii Europejskiej, w której, z 38 milionami mieszkańców, jest szóstym największym państwem członkowskim. Warszawa dostrzegła, że losy kraju w nierozerwalny sposób zwiążą się z Unią - choćby z powodu milionów pracowników, którzy przenieśli się do Europy Zachodniej, kiedy Polska weszła do UE w 2004 roku, czy 67 mld euro funduszy strukturalnych, które kraj dostanie z budżetu na lata 2007 - 2013.

Obecny rząd miał dobry start, różniąc się od poprzedników z lat 2005 - 2007, czyli gabinetu tworzonego przez Prawo i Sprawiedliwość, który rozbudził historyczne napięcia z Niemcami i Rosją i który traktował Brukselę podejrzliwie, woląc koncentrować się na związkach z USA.

Od tego czasu wzrosło znaczenie gospodarcze Polski, a spokojniejsza taktyka negocjacyjna w UE wzmocniła pozycję kraju.

Kluczowym komponentem polskiej polityki zagranicznej są jej coraz bliższe relacje z Niemcami, które minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski nazywa "najlepszymi w historii". Niechęć pozostawiona po brutalnej okupacji niemieckiej w czasach wojny stopniowo znika, a obie strony postrzegają siebie jako coraz bardziej wiarygodnych sojuszników.

W niedawnym wywiadzie Sikorski wyraźnie podkreślił, że stosunki handlowe Niemiec z Polską - eksport w pierwszym półroczu 2010 wyniósł 31 mld euro - są ważniejsze niż dużo bardziej nagłaśniany handel z Rosją. Niemiecki eksport do Rosji w tym samym okresie wyniósł zaledwie 26 mld euro.

Bliskie związki Warszawy z Berlinem - w których nie bez znaczenia są wyraźnie dobre osobiste relacje pomiędzy kanclerz Niemiec Angelą Merkel i mówiącym po niemiecku premierem Donaldem Tuskiem - powodują, że te dwa kraje stanowią naturalną unijną parę naciskającą na zwiększenie wpływów UE w podupadłych republikach postradzieckich leżących pomiędzy Polską a Rosją.

Polski i niemiecki ministrowie spraw zagranicznych pojechali ostatnio do Mińska, by naciskać na Aleksandra Łukaszenkę, autorytarnego prezydenta Białorusi, by złamał tradycję i przeprowadził 19 grudnia wolne i uczciwe wybory prezydenckie.

- Wraz z Niemcami najbardziej bezpośrednie powinności mamy wobec sąsiadów i to tam mamy największy wpływ - mówi Sikorski, który wyraża rozczarowanie niechęcią innych państw UE do złożenia jasnej oferty członkostwa krajom takim jak Ukraina, co wzmocniłoby prounijne tendencje w regionie.

Partnerstwo Wschodnie, program opracowany przez Polskę i Szwecję i zaoferowany sześciu nierosyjskim republikom Europy Wschodniej i Kaukazu, będzie wątkiem przewodnim polskiej prezydencji w UE w drugiej połowie przyszłego roku.

Dla Polski kresy wschodnie mają podobną historyczną wagę co Ameryka Łacińska dla Hiszpanii i Afryka Północna dla Francji i Włoch - to region stanowiący pamiątkę po dawnej imperialnej chwale. Jednak w przypadku Europy Wschodniej są to kraje, które w przyszłości mogą stać się członkami UE. Podejście do nich nabiera ogromnej wagi.

Paradoksalnie jedne z najgorszych relacji Polska ma za innym członkiem UE, Litwą, z którą w czasach renesansu tworzyła największe państwo w regionie.

Warta 3,7 miliarda dolarów inwestycja kontrolowanej przez państwo firmy paliwowej PKN Orlen w litewską rafinerię Możejki okazała się niewypałem. Relacje pogarszają też takie drażniące sprawy jak brak zgody Litwy na pisanie przez mniejszość narodową nazwisk w transkrypcji polskiej.

Znacząco poprawiły się natomiast stosunki z Rosją, choć Sikorski ostrożnie nazywa je "dobrymi, ale delikatnymi".

Zacieśniają się również relacje gospodarcze. Polska importuje z Rosji surowce naturalne, takie jak ropa i gaz, a Rosjanie kupują polskie towary przetworzone.

Katastrofa smoleńska z 10 kwietnia, w której zginęli prezydent Lech Kaczyński i wielu wysokich rangą polityków, wystawiła świeżo poprawione relacje na poważną próbę.

Pojawiły się napięcia związane ze sposobem prowadzenia przez Rosjan śledztwa. Rząd Tuska i jego partia, Platforma Obywatelska, znalazły się pod ostrzałem ze strony Jarosława Kaczyńskiego, przywódcy Prawa i Sprawiedliwości i brata bliźniaka zmarłego prezydenta, który widzi złą wolę Rosjan w sposobie, w jaki toczy się dochodzenie.

Co bardziej zajadli zwolennicy Kaczyńskiego podejrzewają - mimo braku dowodów - że katastrofa była efektem rosyjskiego zamachu na Lecha Kaczyńskiego.

Te spiskowe teorie nie psują cieplejszych stosunków z Rosją, które są kluczowym elementem planu polskiego rządu, by odgrywać wiodącą rolę w środkowej i wschodniej Europie.

Ta strategia będzie coraz ważniejsza, bo odległe zobowiązania, takie jak Afganistan - w którym prezydent Bronisław Komorowski chce zakończyć walki w 2012 roku, a wycofać żołnierzy w 2014 - dobiegną końca.

@RY1@i02/2010/223/i02.2010.223.212.006a.001.jpg@RY2@

Fot. Janek Skarzyński/AFP/East News

Ministrowie spraw zagranicznych Polski i Niemiec - Radosław Sikorski i Guido Westerwelle

Jan Cieński

"Financial Times"

Tłum. TK

© The Financial Times Limited 2010. All Rights Reserved

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.