Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Sarko kontra związki 1:0

27 czerwca 2018

WIEK EMERYTALNY we Francji został przesunięty z 60 do 62 lat. Partia Socjalistyczna już zapowiedziała, że zwróci się do TK o zbadanie zgodności reformy emerytalnej z konstytucją

Nicolas Sarkozy postawił na swoim. Francuskie Zgromadzenie Narodowe ostatecznie przyjęło wczoraj ustawę, która przesuwa wiek emerytalny z 60 do 62 lat. Prezydent uderzył w piątą władzę - związki zawodowe. Jednak wychodzi z pojedynku z nimi mocno osłabiony.

Tymczasem Bernard Thibault, przywódca związku CGT, zapowiedział kolejne dwa dni strajków generalnych: w ten czwartek oraz 6 listopada. Ich celem ma być zablokowanie wejścia w życie nowej ustawy. Wczoraj Partia Socjalistyczna zapowiedziała, że wystąpi do trybunału konstytucyjnego z zapytaniem, czy reforma emerytalna jest zgodna z konstytucją. Właśnie dlatego Nicolas Sarkozy podpisze nowe przepisy dopiero w połowie listopada.

Wczoraj minister pracy Eric Woerth apelował, aby nie traktować głosowania w Zgromadzeniu Narodowym jako zwycięstwa jednej Francji nad drugą. Jednak po czterech tygodniach protestów francuskie społeczeństwo tworzy dwa skrajne bieguny. Jednemu z nich przewodzi Pałac Elizejski. Drugiemu centrale związkowe.

Pięciu głównym centralom - mimo że należy do nich tylko 12 proc. pracujących (wobec 19 proc. w Niemczech i 27 proc. w Wielkiej Brytanii) - w szczytowym momencie dotychczasowych sześciu dni strajków generalnych udało się wyciągnąć na ulice 3,5 mln osób. - Przygotowywaliśmy się do tego od kilku miesięcy. Latem nasi działacze chodzili nawet po plażach, tłumacząc ludziom, dlaczego reforma emerytalna jest nie do zaakceptowania - mówi "DGP" Chantal Petitjean z rady krajowej CGT.

Mimo podobnych deklaracji siły związki zawodowe są dziś o wiele słabsze niż w przeszłości i trudno im będzie utrzymać dotychczasowe poparcie dla protestów. Sama CGT jeszcze w latach 70. miała 5,5 mln członków. Dziś liczy ich tylko nieco ponad 600 tys.

W przeszłości związkowcy byli w stanie przeprowadzić wielotygodniowe, nieprzerwane strajki generalne i zmusić władze do daleko idących ustępstw. Po fali takich protestów w maju i czerwcu 1936 r. rząd wprowadził po raz pierwszy płatne urlopy (15 dni) i 40-godzinny tydzień pracy. W 1968 r. w strajku generalnym w maju i czerwcu wzięło udział aż 7,5 mln ludzi. Zmuszono wówczas generała Charlesa de Gaullea do przyznania po raz pierwszy organizacjom związkowym prawa do udziału w zarządzaniu przedsiębiorstwami oraz podwyższenia pensji minimalnej o 35 proc. Ruch związkowy miał też udział w zwycięstwie Francois Mitterranda w 1981 r. i wprowadzeniu przez niego 35-godzinnego tygodnia pracy, piątego tygodnia płatnych urlopów oraz emerytur od 60. roku życia. Jeszcze w 1995 r. pod naciskiem strajków konserwatywny rząd Alaina Juppego musiał się wycofać z reformy systemu emerytalnego, a w 2006 r. jego następca Dominique de Villepin zrezygnował z planów liberalizacji regulacji rynku pracy. Nicolas Sarkozy najpewniej nie pójdzie w ich ślady. Zapłaci za to wysoką cenę. Według sondażu dla dziennika "Journal du Dimanche" zaufanie do prezydenta zadeklarowało 29 proc. respondentów. Taki wynik nie wróży mu zwycięstwa w 2012 r.

@RY1@i02/2010/211/i02.2010.211.000.007a.001.jpg@RY2@

Fot. Starface/Forum

Centralom związkowym udało się wyciągnąć na ulice 3,5 mln Francuzów sprzeciwiających się reformie emerytalnej

Jędrzej Bielecki

jedrzej.bielecki@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.