Lokaty mają uchronić Unię
KARY ZA PRZEKRACZANIE kryteriów z Maastricht i monitoring budżetów państw członkowskich już na etapie ich planowania - to propozycje Komisji Europejskiej na zarządzanie ekonomiczne Unią
W propozycjach KE na przyszłotygodniowy szczyt państw UE znajduje się szczegółowy projekt tzw. semestru europejskiego. Jak dowiedzieliśmy się od źródła UE, ma on polegać na oddawaniu pod ocenę Brukseli projektów budżetów państw UE już na etapie planowania. Podobnie donoszą "International Herold Tribune" i "New York Times". Kraje członkowskie już wcześniej wyraziły zgodę na takie rozwiązanie, teraz komisja ma je tylko doprecyzować. Budżety będą oceniane pod kątem tego, na ile przyczynią się nie tylko do zdrowych finansów, ale też do konkurencyjności gospodarki danego państwa.
Aby uniknąć fałszowania unijnych danych, Eurostat ma otrzymać dostęp do statystycznych danych bazowych, a nie tylko wyników.
Batem na nieuczciwych ma być system kar dla krajów stwarzających zagrożenie dla unijnych finansów.
Rozważany jest pomysł tzw. wymuszonych depozytów. To znaczy, państwa mające problemy finansowe miałyby lokować pieniądze jako swoisty zastaw pod uzdrowienie gospodarki. Najpierw lokaty byłyby oprocentowane, gdyby sytuacja się nie poprawiała, oprocentowanie byłoby anulowane, aż wreszcie pieniądze przepadałyby na rzecz unijnego budżetu.
Komisja zastanawia się też nad zmianą systemu kar na unijnych transferach. W tej chwili w ten sposób karane mogą być państwa korzystające, jak Polska, z funduszy spójności. Ta możliwość ma jednak zostać rozciągnięta na inne formy przekazywania pieniędzy (z wyjątkiem polityki rolnej).
Będzie przy tym obowiązywać zasada, że karany jest budżet, a nie beneficjenci. Czyli jeśli Bruksela zabierze za karę dofinansowanie np. na budowę jakiejś drogi, to obowiązek uzupełnienia brakującej kwoty spocznie na budżecie centralnym.
Kary mają dotyczyć m.in. przekraczania kryteriów z Maastricht, ale pilnowane ma być nie tylko przekroczenie deficytu powyżej 3 proc. PKB, ale także poziomu długu 60 proc. do PKB.
- Naważniejsze, by kary były automatyczne. To spowoduje, że najwięksi unijni gracze nie będą mogli zmieniać sankcji, jak to było do tej pory - mówi prof. Witold Orłowski z PricewatershouseCoopers. Problem w tym, że wiele krajów, np. Włochy czy Grecja, ma już dług na poziomie ponad 100 proc. PKB. Więc w ich przypadku raczej będzie chodziło o trzymanie zadłużenia w ryzach.
KE szykuje rozwiązania podobne do dyskutowanych w zespole szefa Rady Europejskiej Hermana Van Rompuya. Zresztą między nim a KE istnieje rywalizacja. Ten ostatni nie ma łatwej pozycji, bo korzysta z prawnego i analitycznego pionu komisji.
Angela Merkel przyjęła najbardziej radykalną postawę w sprawie kar za przekraczanie dozwolonego przez traktat z Maastricht poziomu deficytu budżetowego. - Nie możemy ryzykować, że zeszłoroczny kryzys się powtórzy - uznała pani kanclerz na szczycie w Brukseli w zeszłym tygodniu. Niemcy opowiadają się za czasowym odebraniem prawa głosu w Radzie UE tym państwom, które notorycznie łamią zasady ostrożności finansowej.
We wspólnym liście wysłanym w lipcu do przewodniczącego Rady UE Nicolas Sarkozy i Angela Merkel zapewnili, że Francja i Niemcy mają wspólne stanowisko w sprawie systemu kar za łamanie reguł z Maastricht. Jednak od tego czasu Paryż bardzo złagodził swoje stanowisko. Sarkozy zapowiedział, że nie ma mowy o tym, aby kraje, które mają nadmierny deficyt, straciły dopłaty rolne i fundusze strukturalne.
J.Bie.
@RY1@i02/2010/187/i02.2010.187.000.009a.001.jpg@RY2@
Fot. Reuters/Forum
Aby uniknąć fałszowania unijnych danych, Eurostat ma otrzymać dostęp do statystycznych danych bazowych, a nie tylko wyników
Grzegorz Osiecki
grzegorz.osiecki@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu