Nowe sojusze za wschodnią granicą
Polska wciąż żyje poczuciem misji wobec Ukrainy czy Litwy, tymczasem nasi sąsiedzi radzą sobie bez nas
Takiego przetasowania sojuszy i koncepcji politycznych na Wschodzie nie notowano od dawna. Podczas gdy Polskę zajmuje debata o tym, czy w naszej polityce wobec Kijowa, Wilna, Mińska czy Tbilisi powinno być więcej realpolitik czy myśli jagiellońskiej, strategiczne republiki byłego ZSRR przedefiniowały stosunek do Polski, Rosji i Zachodu. I w nowych scenariuszach Warszawa nie jest ważnym graczem.
Ukraina, ekonomizując niemal we wszystkich dziedzinach swoją dyplomację, straciła zainteresowanie naszą adwokaturą w Europie. Białoruś szuka bezpieczeństwa energetycznego w sojuszu z... Litwą i Estonią. Polski faworyt, gruziński prezydent Micheil Saakaszwili, umizga się do dyktatora Aleksandra Łukaszenki. I szykuje reformę konstytucyjną na wzór rosyjski, która zapewni mu utrzymanie się u władzy po zakończeniu drugiej kadencji. Coraz trudniej więc utrzymać wygodne schematy: zły Łukaszenka, dobre, bo antyrosyjskie i kolorowe Ukraina i Gruzja, sojusznik w walce o energetyczne bezpieczeństwo - Litwa. To, co dzieje się na Wschodzie, staje się niezależne od tego, jak my ten Wschód chcielibyśmy widzieć.
Najbardziej dobitnym przykładem jest Ukraina. Podczas gdy Warszawa toczy debatę, jak nieść euroatlantycki kaganek oświaty nad Dniepr, Kijów nie ogląda się na Polskę. Przykładów nie trzeba szukać długo. W rozmowach o umowie stowarzyszeniowej i strefie wolnego handlu Ukraina twardo walczy o zniesienie barier celnych na swoje tanie i stosunkowo konkurencyjne produkty rolne i nawozy. Dla Polski to nie jest korzystne. Kolejny przykład: parlament ukraiński debatuje nad reformą systemu podatkowego - wzorem są rozwiązania... estońskie. I najbardziej bolesny przykład - bilans dotychczasowych wizyt zagranicznych prezydenta Ukrainy Wiktora Janukowycza. Było ich do tej pory 15 (oficjalnych i nieoficjalnych). Pierwsza była Bruksela, później Moskwa. To jasne. Dalej USA, Kazachstan, Francja, Białoruś, Grecja, Turcja, Niemcy. Chiny, Hongkong... Co do Polski nie ma jeszcze jasności.
W przypadku Białorusi jest jeszcze ciekawiej. Pomostem dla zabezpieczenia energetycznych interesów są... Litwa i Estonia. Wczoraj premier Białorusi Siarhiej Sidorski wziął udział w Bałtyckim Forum Ekonomicznym w łotewskiej Rydze.
Do Białorusi wenezuelski surowiec trafia z Estonii i litewskiego terminalu w Kłajpedzie. Wszystko w czasie sporu o przyszłość orlenowskich Możejek i niemożności dostarczania tam ropy.
Warto brać pod uwagę zmianę mapy sojuszy na Wschodzie. Ciągłe katowanie się dylematem: polityka jagiellońska czy bliżej niesprecyzowana realpolitik, jest mało produktywne.
@RY1@i02/2010/187/i02.2010.187.000.011b.001.jpg@RY2@
Zbigniew Parafianowicz
Zbigniew Parafianowicz
kierownik działu zagranicznego "Dziennika Gazety Prawnej"
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu