ONZ rozlicza się z pomocy głodującym
Kraje rozwinięte wiele obiecują biednym, jednak niewiele robią. Czas zmienić reguły działań
W dzisiejszych ciężkich czasach łatwo zapomnieć o niedoli najbiedniejszych tego świata. Na odbywającym się w tym tygodniu szczycie ONZ w Nowym Jorku dokonano przeglądu wyznaczonych w 2000 roku milenijnych celów rozwojowych tej organizacji.
Są dobre powody, by to zrobić. Jest mało prawdopodobne, by w wyznaczonym terminie, czyli do 2105 roku, udało się osiągnąć choć część wytyczonych celów.
Problem polega na tym, że były one nierealistyczne. Osiągnięcie powszechnej edukacji na poziomie podstawowym i zmniejszenie odsetka głodujących o połowę w porównaniu z rokiem 1990 były zadaniem trudnym, wręcz niemożliwym. Pomoc paraliżują brak funduszy i źle kierowane wydatki.
Kraje rozwinięte wiele obiecują i mało robią. Pomoc w 2010 roku będzie o przynajmniej 20 miliardów dolarów niższa, niż zakładał cel uzgodniony podczas szczytu w 2005 roku. Istnieją, oczywiście, znaczące różnice pomiędzy poszczególnymi darczyńcami. O ile Francja i Wielka Brytania znacząco zwiększyły wartość swojej pomocy, Niemcy i Włochy poważnie ją zmniejszyły.
Podobnie jest z barierami handlowymi. Mimo idei stworzenia niedyskryminującego systemu handlowego USA i UE szkodzą producentom w krajach rozwijających się poprzez limity importowe i dotacje do rolnictwa. Bogate kraje powinny naciskać na liberalizację handlu, bo on dużo lepiej służy rozwojowi niż pomoc.
Kolejnym problemem jest aparat dostarczania pomocy. Pomoc jest kanalizowana w odizolowanych projektach. To marnotrawstwo. Lepiej przepuszczać środki przez fundusz globalny albo przekazywać do budżetów państw. Oba rozwiązania ograniczyłyby powielanie się projektów, wzmocniły transparentność i jakość pomocy. Trudno jest osiągnąć takie cele tam, gdzie nie ma się prawnej kontroli, to jednak nie zwalnia darczyńców z obowiązku pilnowania, czy ich pieniądze są dobrze wydawane.
TŁUM. TK
© The Financial Times Limited 2010
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu