Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Polityka zagraniczna

Walka o unijne ambasady

Ten tekst przeczytasz w 4 minuty

UNIJNA DYPLOMACJA - Parlament Europejski chce blokować budżet Catherine Ashton, jeśli dalej będzie ona faworyzowała kraje starej UE i nie uwzględni oczekiwań Europy Środkowej

Parlament Europejski naciska, by Catherine Ashton, szefowa unijnej dyplomacji, już w tym tygodniu przedstawiła listę kandydatów na szefów i wiceszefów 31 unijnych ambasad, które zostaną obsadzone do końca tego roku. Wraz z pozostałą ponad setką obecnych szefów delegatur UE będą oni tworzyć główną część tzw. unijnego MSZ.

Zieloni i część chadeków z PE przekonują, że lista musi uwzględniać oczekiwania państw nowej Unii i respektować kryterium płci. W przeciwnym razie grożą blokowaniem budżetu Europejskiej Służby Działań Zewnętrznych (ESDZ). Według austriackiego dziennika "Der Standard" Ashton celowo zwleka z opublikowaniem listy, gdyż faworyzuje starą UE.

- Chcemy, aby w ESDZ było więcej przedstawicieli Europy Wschodniej i kobiet - mówi "DGP" deputowana do PE z ramienia Zielonych Franziska Brantner. - Otrzymaliśmy sygnały, że pani Ashton wzięła nasze postulaty pod uwagę. Groźba zerwania budżetu niech będzie ostrzeżeniem - dodaje.

Jak pisaliśmy wcześniej, powołując się na raport Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych, obecnie unijne delegatury (na mocy traktatu lizbońskiego automatycznie wchodzące w skład ESDZ) są zdominowane przez starą Unię. Eurodeputowani chcą przyjąć mechanizm, który przy naborze do unijnej dyplomacji wprowadzać będzie parytety narodowe i płci - liczba miejsc w centrali i na placówkach zależałaby m.in. od liczby ludności danego kraju. Według Brantner Zieloni nie akceptują utrzymania status quo opisanego przez PISM.

- Raport pomógł wyciągnąć na światło dzienne problem zaniżonej reprezentacji Europy Środkowej i kobiet - mówi w rozmowie z "DGP" deputowany chadecji Jacek Saryusz-Wolski, który w ramach europarlamentu jest sprawozdawcą zmian w regulaminie określającym zasady naboru na stanowiska w ESDZ.

Oprócz 28 stanowisk ambasadorów i 3 zastępców ambasadorów jesienią rozegra się rywalizacja o stanowiska dyplomatów UE niższych rangą: szefów sekcji politycznych i radców politycznych w ambasadach UE. Z dokumentów, do których dotarł "DGP", wynika, że z punktu widzenia Polski ważnych jest co najmniej pięć z nich. Chodzi o szefa sekcji politycznej w Mińsku i Kijowie. Radców politycznych w Moskwie (dwa stanowiska) i Kijowie. Termin zgłaszania kandydatur mija 10 września.

Wczoraj minął również termin składania kandydatur na dziesięć nowo tworzonych stanowisk w centrali unijnego MSZ. Według naszych informacji jest wśród nich nazwisko Polaka. Na stanowisko zastępcy Ashton w centrali unijnego MSZ wysunięto kandydaturę wiceszefa MSZ Mikołaja Dowgielewicza.

Formalnie Parlament Europejski musi zatwierdzić zmiany instytucjonalne (budżet i personalia) wprowadzane przez traktat lizboński. Właśnie dlatego może naciskać na Ashton przy negocjowaniu zasad naboru na pulę nowo tworzonych stanowisk w ESDZ.

@RY1@i02/2010/174/i02.2010.174.000.008a.001.jpg@RY2@

Fot. East News

Według austriackiego dziennika "Der Standard" Asthon zwleka z opublikowaniem listy kandydatów do ambasad, gdyż jest na niej więcej przedstawicieli starej UE

Zbigniew Parafianowicz

Michał Potocki

dgp@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.