Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Polityka zagraniczna

To nie jest kraj dla liberałów

29 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

Jeszcze jesienią radykalnie wolnorynkowa partia Guido Westerwellego osiągnęła najlepszy wynik w historii. Dzięki czemu Angela Merkel mogła utworzyć wymarzony centroprawicowy rząd. Dziś FDP walczy o przetrwanie.

Gdyby wybory do Bundestagu odbywały się teraz, liberałów zabrakłoby w parlamencie. Według sondażu ośrodka Forsa chce na nich głosować zaledwie 4 proc. Niemców.

To katastrofalny wynik dla partii, która w zeszłorocznych wyborach zdobyła prawie 15 proc. głosów. Słabość koalicjanta ciągnie w dół cały rząd Merkel, który ma do opozycyjnych socjaldemokratów i zielonych już ponad 10 punktów straty.

FDP nie ma prawa dziwić się wynikom. Ich powrót (po ponaddziesięcioletniej przerwie) do gabinetów rządowych to wielkie pasmo niepowodzeń. Obniżki podatków, promowanie prywatnej inicjatywy, odchudzenie państwa socjalnego - z tymi hasłami FDP szła do wyborów. Po dojściu do władzy okazało się, że nie jest w stanie zrealizować żadnego z nich.

Kanclerz Merkel szybko uzmysłowiła Westerwellemu, że w czasie kryzysu i budżetowych oszczędności nie ma co marzyć o obniżeniu podatków. FDP może się tylko pochwalić konsekwentnym blokowaniem fiskalnych podwyżek (np. podatku od najlepiej zarabiających, czego domaga się bawarska CSU).

Dla wyborców widzących w szefie FDP niemieckiego Ronalda Reagana to zdecydowanie za mało.

Zdesperowany Westerwelle próbował przejść do kontrataku i rozpętał debatę o niemieckim państwie socjalnym. - Nie może być tak, że i aktywni zawodowo, i korzystający z pomocy państwa bezrobotni żyją na takim samym poziomie - mówił wiosną. Skończyło się na słowach.

Angela Merkel zdecydowała się na obniżkę wydatków socjalnych, ale tylko w ramach budżetowych cięć, które objęły wszystkie ministerstwa. O systematycznej liberalizacji rynku pracy na razie nie ma mowy. Prócz nieskuteczności liberałom przytrafiały się także potknięcia podważające wizerunek FDP jako partii reprezentującej kogoś więcej niż tylko najbogatszych. Media ujawniły np., że walczy ona o preferencyjną stawkę VAT dla hotelarzy, podczas gdy wśród jej czołowych sponsorów są najwięksi niemieccy krezusi tej branży.

Na dodatek za Odrą liberałowie mają tradycyjnie niewielkie pole manewru. - Kraj taki jak Niemcy, którego fundamentem jest społeczna gospodarka rynkowa, z podejrzliwością patrzy na deregulację rynków - mówi nam Juergen Dittberner z uniwersytetu w Poczdamie, który bada historię niemieckiego liberalizmu. Jego zdaniem problemem obecnego FDP jest zawężenie idei liberalnej do kwestii obniżenia podatków.

Ratunkiem mógłby być powrót do pomysłów socjalliberalnych, które w przeszłości pozwalały FDP na odgrywanie roli trzeciej siły w niemieckiej polityce. Tyle że dobrze sytuowana wielkomiejska klasa średnia, która kiedyś stanowiła o ich sile, dziś przeniosła swoje głosy na bardziej wrażliwych społecznie i ekologicznie zielonych.

@RY1@i02/2010/130/i02.2010.130.000.011a.001.jpg@RY2@

Fot. Reuters/Forum

Szef FDP Guido Westerwelle walczy o przetrwanie

Rafał Woś

rafal.wos@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.