Gruzja znów chce przyłączyć Abchazję i Osetię
Dwa lata temu Gruzja próbowała zbrojnie odzyskać kontrolę nad Osetią Płd., teraz chce dokonać tego przy pomocy gospodarki. Tbilisi zamierza zaleczyć wojenne rany, oferując mieszkańcom Osetii i Abchazji inwestycje i pomoc w prowadzeniu biznesu.
Strategia przyjęta w sobotę przez rząd jest rewolucyjna. Do tej pory, w myśl przyjętej w 2008 r. ustawy o terytoriach okupowanych, Tbilisi blokowało wszelkie kontakty z Cchinwali i Suchumi zarówno na poziomie politycznym, jak i gospodarczym. W rezultacie oba zbuntowane terytoria jeszcze mocniej wpadły w objęcia Rosji.
- Wielu mieszkańców Abchazji leczy się w Gruzji. Mimo że Tbilisi uznaje Abchazów za swoich obywateli, w praktyce nie mają oni żadnych gruzińskich dokumentów, więc nie mogą swobodnie korzystać z usług medycznych - tłumaczy nam gruziński politolog Aleksander Rondeli. Dlatego Gruzja planuje zaopatrzyć mieszkańców obu republik (a jest ich w sumie ok. 250 tys.) w neutralne dowody tożsamości, które zrównałyby ich status z żyjącymi w tzw. Gruzji właściwej.
Gruzińskie władze chcą też finansować projekty pozarządowe w obu regionach. Poza tym Tbilisi utworzy w Suchumi i Cchinwali nieformalne biura, które pomogą w nawiązywaniu kontaktów gospodarczych. To dużo, bo Gruzja oferuje znakomite warunki do prowadzenia biznesu (wg Banku Światowego znajduje się pod tym względem na 11. miejscu na świecie). Zaś firmy z Abchazji i Osetii Płd., uznawanych tylko przez cztery państwa świata, siłą rzeczy mają ograniczone pole działania.
"Rząd zamierza udostępnić mieszkańcom Abchazji i regionu cchinwalskiego wszystkie dobrodziejstwa, jakie niesie ze sobą postęp osiągnięty w następstwie przeprowadzonych reform" - czytamy w strategii. Magnesem dla Abchazów ma być też rozbudowywany właśnie kurort w Anaklii, położony niemal na granicy z Abchazją. - W ten sposób pokażemy, jak szybko rozwija się Gruzja - mówił prezydent Micheil Saakaszwili. Pomoc w realizacji strategii obiecała już Rada Europy. - Zdecydowanie popieramy suwerenność i integralność terytorialną Gruzji - mówiła z kolei goszcząca wczoraj w Tbilisi sekretarz stanu USA Hillary Clinton.
Tbilisi dobrze oceniło potrzeby mieszkańców obu republik. Według badań ukraińskiego instytutu MCPA, 66 proc. Osetyjczyków negatywnie ocenia władze w Cchinwali. Miejscowi politycy są oskarżani o rozkradanie pieniędzy na odbudowę kraju. Do tego dochodzi niezdolność państwa do samodzielnego funkcjonowania: w tegorocznym budżecie aż 98,7 proc. środków to rosyjskie dotacje.
Przed wojną w sierpniu 2008 r., choć już wówczas oba terytoria pozostawały poza kontrolą Gruzji, kontakty były utrzymywane. 40 proc. mieszkańców Osetii Płd. stale leczyło się u gruzińskich lekarzy, a do 2004 r. znaczna część handlu przechodziła przez wspólny bazar w Ergneti. Działało też regularne połączenie autobusowe Tbilisi - Cchinwali. Po dojściu do władzy Saakaszwilego współpraca została zamrożona.
Po konflikcie, w wyniku którego co trzeci Osetyjczyk stracił dach nad głową, rachunki krzywd wydają się zbyt wysokie, aby szybko odbudować kontakty międzyludzkie i zaufanie. - Gruzja nigdy nie uznała swojej odpowiedzialności za tragedię Osetyjczyków. Aby na serio myśleć o integracji, najpierw musieliby z nami podpisać umowę o nieużyciu siły - mówi nam anonimowo przedstawiciel MSZ Osetii Płd. Oficjalnie resort odmówił nam komentarza w tej sprawie. - Gruzja chce, byśmy zapomnieli o danej przed 200 laty przysiędze wierności Rosji - mówił agencji Ries osetyjski politolog Inał Plijew.
@RY1@i02/2010/129/i02.2010.129.000.011a.001.jpg@RY2@
Fot. Wojciech Grzędziński
Błogosławienie gruzińskich żołnierzy podczas najazdu na Osetię Płd., sierpień 2008 r.
współpraca Nino Dżikija
Michał Potocki
michal.potocki@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu