Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Polityka zagraniczna

Podział Europy według Sarko

1 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 6 minut

Francuski prezydent przekonywał wczoraj Angelę Merkel do zacieśniania integracji w ramach Eurolandu. To, co Paryż nazywa rządem gospodarczym, jest w praktyce budowaniem Europy dwóch prędkości: lepszej - z euro - i gorszej - poza strefą

Przed czwartkowym szczytem UE Nicolas Sarkozy przekonuje Berlin do poparcia jego pomysłu budowania europejskiego rządu gospodarczego. Za zgodę oferuje Niemcom współpracę przy obsadzeniu nowego szefa Europejskiego Banku Centralnego. Ma nim zostać Niemiec Axel Weber. Najwyraźniej francuskiemu prezydentowi udało się osiągnąć swoje zamierzenia, problem jednak w tym, że to, co Sarkozy nazywa rządem gospodarczym, jest w praktyce projektem pogłębienia integracji w ramach strefy euro i budowaniem Europy dwóch prędkości - lepszej - z euro - i gorszej - poza strefą.

Pierwsze podejście Sarkozyego do przekonania Niemiec - w ubiegłym tygodniu - zakończyło się fiaskiem. Drugie miało miejsce wczoraj w Berlinie. Tym razem na spotkanie z Angelą Merkel francuski prezydent był znacznie lepiej przygotowany. Sarkozy zapewnia, że poprze Webera jako szefa EBC. Kolejnym ukłonem w stronę Niemiec jest przyjęty w weekend przez Paryż plan oszczędności budżetowych. W ciągu czterech lat dziura w finansach republiki ma się zmniejszyć o 100 mld euro. Dzięki temu deficyt budżetowy kraju zmaleje z 8 proc. PKB dziś do 3 proc. w 2013 roku.

- To poważny zwrot we francuskiej polityce. Jeszcze niedawno Sarkozy krytykował niemiecki plan oszczędnościowy, zarzucając, że doprowadzi on do recesji w Europie. Teraz pokazuje, że będzie naśladował Niemcy - mówi "DGP" Claire Demesmay, specjalistka ds. stosunków francusko-niemieckich we Francuskim Instytucie Spraw Międzynarodowych (IFRI).

W zamian Sarkozy chce jednak zgody Berlina na konkretne rozwiązania instytucjonalne - czyli powołanie niezależnego sekretariatu dla koordynacji polityki gospodarczej strefy euro. - To musi być struktura, która będzie zdolna nie tylko kontrolować banki i rynki finansowe, ale także nadawać kierunek polityce gospodarczej wszystkich państw unii walutowej - tłumaczyła wczoraj minister gospodarki Christine Lagarde. Ważne jest tu sformułowanie "unia walutowa". Bo pomysł Francji nie dotyczy peryferii, czyli państw UE bez wspólnej waluty.

Takie rozwiązanie przynajmniej teoretycznie musi zostać poparte przez całą UE. Jednak przy okazji kryzysu euro wiele rozwiązań wymagających zmiany prawa unijnego jest forsowane tylnymi drzwiami.

Jak choćby w przypadku programów ratowania krajów zagrożonych bankructwem. Tak zwany bailout jest niezgodny z traktatem z Maastricht. Nie przeszkodziło to jednak w przyjęciu Europejskiego Mechanizmu Stabilizacyjnego, który de facto bail-outem jest.

Merkel z jednej strony mówiła wczoraj, że "potrzebujemy mocniejszego niż dziś zarządzania gospodarczego, w którym będą uczestniczyć wszyscy szefowie państw i rządów UE", ale zarazem zgodziła się na pewną furtkę. - W sytuacjach kryzysowych, w razie potrzeby, możemy się również spotykać w gronie 16 państw strefy euro - oświadczyła niemiecka kanclerz.

Wraz z Sarkozym zapowiedziała, że wkrótce przedstawią wspólne propozycje dotyczące wzmocnienia Paktu Stabilności i Wzrostu, w tym kar za jego łamanie. - Musimy brać pod uwagę także zmianę traktatów - dodała Merkel.

Europejska agencja ratingowa - miałaby działać przy Europejskim Banku Centralnym lub być niezależną instytucją. W ten sposób rządy Francji i Niemiec chcą ograniczyć panikę na rynkach w razie zbyt gwałtownej rewizji oceny ryzyka zakupu długów przez trzy czołowe prywatne agencje ratingowe: Standard & Poors, Moodys i Fitch.

Wzmocnienie kompetencji Eurostatu - dzięki własnym ekspertom miałaby zdobywać samodzielnie informacje o kondycji finansów państw UE. To miałoby zapobiec oszustwom, jakich w ostatnich 10 latach dopuściła się Grecja.

Fundusz stabilności - wart (łącznie ze wsparciem MFW) 750 mld euro ma być zatwierdzony w czwartek przez przywódców UE. To plan pożyczek i gwarancji kredytowych, uruchamiany w wypadku groźby bankructwa państwa UE.

@RY1@i02/2010/114/i02.2010.114.000.011a.001.jpg@RY2@

Fot. EPA/PAP

Ukłonem w stronę Niemiec jest plan oszczędności przyjęty w weekend przez Paryż

francuski filozof i publicysta

Fundamentem integracji europejskiej jest swoboda handlu i szerzej swoboda współpracy gospodarczej w Unii. "Rząd strefy euro" proponowany przez Paryż buduje dla niej bariery. To jest sprzeczne z traktatami założycielskimi Wspólnoty. Mam nadzieję, że koncepcja Sarkozyego upadnie. Prezydent, kieruje się zapotrzebowaniem na "bonapartystyczne" gesty wśród Francuzów.

Przed wyborami prezydenckimi w 2012 roku takie hasła to dla niego sposób na reelekcję.

To, co jest, wystarczy. Są zapisane limity deficytu budżetowego i długu publicznego. Wystarczy ich przestrzegać. A Francja i Niemcy jeszcze niedawno tego nie robiły. Po pierwsze dlatego, że od 2007 roku zostały opętane szaleństwem wydawania pieniędzy publicznych. Po drugie: nie zorientowały się, że przy zerowym wzroście gospodarczym i załamaniu demograficznym Europy już nie stać na dotychczasowy system zabezpieczeń społecznych. Dziś zamiast przyznać, że starą UE czeka zaciskanie pasa, przywódcy znajdują zastępcze tematy jak "europejski rząd gospodarczy".

Jędrzej Bielecki

jedrzej.bielecki@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.