Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Ukraina będzie ścigać szpiegów USA, a nie Rosji

3 lipca 2018

Ukraińskie specsłużby nie będą już ścigać rosyjskich szpiegów. Zajmą się za to do niedawna sojusznikiem numer 1 - Amerykanami. Nowe wytyczne trafiły właśnie do departamentu kontrwywiadu Służby Bezpieczeństwa Ukrainy - ujawnił przed weekendem dziennik "Kommiersant Ukraina".

Wcześniej Kijów oficjalnie zezwolił, aby oficerowie rosyjskiego kontrwywiadu powrócili na Krym. Z Sewastopola, w którym Rosjanie utrzymują strategicznie ważną bazę marynarki wojennej, Federalna Służba Bezpieczeństwa (FSB) została usunięta w grudniu decyzją administracji ówczesnego, uznawanego za prozachodniego, prezydenta Wiktora Juszczenki.

- Zaproszenie FSB to czysty PR. Ukraina jest silnie zinfiltrowana przez rosyjskie służby, zaś sam Sewastopol nie jest wcale najważniejszym punktem ich działalności. Znacznie więcej potencjalnie niebezpiecznych osób to tzw. nielegałowie umiejscowieni np. w najważniejszych strategicznie przedsiębiorstwach ukraińskich - dowodzi w rozmowie z nami znawca specsłużb Rosji Andriej Sołdatow.

Gest, który w zamyśle miał być dowodem dobrej woli w relacjach z Moskwą, wywołał jednak oburzenie opozycji. Jeszcze w lutym 2010 r. pięciu pracowników FSB zostało aresztowanych nieopodal Odessy podczas próby werbunku ukraińskiego oficera. Rosjanie nie mieli nawet prawa przebywać na Ukrainie, ponieważ byli podporządkowani dowództwu wojsk rosyjskich w mołdawskim Naddniestrzu. Od tej pory - jak twierdzi tygodnik "Dzerkało Tyżnia" - podobne próby wywiadu Rosji będą uchodziły mu na sucho.

- Człowiek stojący na straży interesów narodowych nigdy nie zachowałby się tak jak nasz prezydent. Nie wiadomo, czy Janukowycz reprezentuje Miedwiediewa, czy naród ukraiński - mówił deputowany Bloku Julii Tymoszenko Serhij Sobolew. Poseł zasugerował nawet, że Rosjanie szantażują Janukowycza rzekomo nieznanymi wciąż faktami dotyczącymi jego kryminalnej przeszłości.

Tymczasem specjaliści mają wątpliwości, czy za obietnicami Kijowa pójdą czyny. - Kreml ma słabość do tego typu patetycznych gestów. Na wstrzymanie działań kontrwywiadowczych zaś żaden poważny kraj by się nie zdecydował. Praca operacyjna będzie kontynuowana, tyle że nie będzie temu towarzyszyć taki rozgłos jak za czasów Juszczenki - twierdzi Andriej Sołdatow.

Niezależnie od tego, jaka jest prawda, zmiany dotyczące SBU są potwierdzeniem rezygnacji Ukrainy z dążenia do członkostwa w NATO. Jawna i przyjazna współpraca z rosyjskimi służbami uniemożliwia bowiem równoległe nawiązywanie bliskich kontaktów z wywiadami państw Sojuszu. Ale to niejedyna przeszkoda. SBU w prostej linii wywodzi się z oddziału sowieckiego KGB w Ukraińskiej SRR. Od tamtej pory nie została zreformowana. Ponadto odziedziczeni po 1991 r. oficerowie nie należeli do tuzów wywiadu. Najlepsi ukraińscy pracownicy KGB awansowali do moskiewskiej centrali, a po upadku Związku Radzieckiego najczęściej pozostawali w Rosji.

Obecnie na czele SBU stoi popierający regionałów oligarcha Wałerij Choroszkowski, do który w swoim portfolio ma m.in. popularną nad Dnieprem telewizję Inter. Dzięki temu dysponuje silną pozycją w otoczeniu Janukowycza, co pozwala mu na przekształcenie służb w udzielne księstwo. To nic nowego - służba już wcześniej była oskarżana o działanie na polityczne zlecenie. Jej oficerów oskarżano o kontakty z rosyjskim mafioso Siemionem Mogilewiczem, podsłuchiwanie opozycji w czasach Leonida Kuczmy czy otrucie kandydującego na prezydenta Juszczenki podczas kampanii wyborczej w 2004 r.

współpraca Nino Dżikija

Michał Potocki

michal.potocki@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.