Dziennik Gazeta Prawana logo

Chiny chcą powrotu do negocjacji

28 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

Podczas weekendowego szczytu poświęconego kryzysowi na Półwyspie Koreańskim Chiny praktycznie storpedowały pomysł nałożenia oenzetowskich sankcji na Koreę Północną.

Chiński premier Wen Jiabao, przemawiając wczoraj na zakończenie dwudniowego regionalnego szczytu z przywódcami Korei Południowej i Japonii, nie pozostawił wątpliwości: napięcie między oboma Koreami, jakie zapanowało w ostatnich dniach, musi zostać rozładowane. Jednak pośrednio podkreślił też, że jakakolwiek próba obłożenia Phenianu międzynarodowymi sankcjami nie przyniesie efektów.

Oznacza to, że próba przeforsowania embarga w Radzie Bezpieczeństwa ONZ jest skazana na niepowodzenie. Pekin jako stały członek Rady ma prawo weta i najwyraźniej zamierza się do niego odwołać. Incydent, który przyczynił się do wybuchu nowego konfliktu - zatopienie dwa miesiące temu przez północnokoreański okręt podwodny południowokoreańskiego okrętu wojennego - nie ma tu większego znaczenia.

Zamiast sankcji chiński premier chce, żeby strony konfliktu wróciły do negocjacji. - Należy stopniowo rozładować napięcie i unikać potencjalnych konfliktów - mówił w Seulu Wen. - Chiny będą kontynuować negocjacje z każdym krajem i współpracować w utrzymywaniu pokoju i stabilności w regionie - podkreślał.

Eksperci zastrzegają, że Pekin ma do stoczenia bardzo trudną batalię. Z jednej strony nie może narazić na szwank swoich relacji handlowych z Koreą Południową, która w ostatnich latach stała się jednym z najważniejszych partnerów handlowych Państwa Środka. Z drugiej jednak nie poprze międzynarodowych prób ukarania Północy, ponieważ tamtejszy reżim wciąż jest w pewnej mierze uzależniony od Chin, a możliwość wpływania na politykę pozornie niedającego się kontrolować Phenianu jest atutem chińskiej dyplomacji na scenie międzynarodowej.

Takich obiekcji nie ma za to Seul. W ubiegłym tygodniu Korea Południowa zerwała wszelkie kontakty handlowe z Północą, wznowiła emisję propagandowych audycji radiowych oraz zorganizowała zakrojone na szeroką skalę manewry marynarki wojennej u zachodnich wybrzeży Półwyspu Koreańskiego. Być może jest to jednak tylko demonstracja siły. - Nie boimy się wojny, ale nie chcemy jej - powiedział w niedzielę południowokoreański prezydent Lee Myung-bak japońskiemu premierowi Yukio Hatoyamie.

Mariusz Janik, new york times

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.