Ludzie chcą dobrobytu, a nie praw człowieka
Myślę, że władza po prostu prawidłowo oceniła sytuację. Ludzi na Białorusi nie interesują demokracja czy prawa człowieka, a to ulubione tematy opozycji. Ludzi interesują sprawy socjalne, edukacja ich dzieci, działalność urzędników, dobrobyt. Dlatego skupiliśmy się na tych kwestiach. Od początku założyliśmy też ponadpartyjność naszych działań. Nie jesteśmy alternatywą dla starej opozycji, stanowimy raczej jej nowy poziom.
To prawda, wśród aktywistów jest wielu działaczy opozycji. W wyborach prezydenckich wykorzystamy w nich nasze zasoby, aby wesprzeć kandydata alternatywnego wobec Łukaszenki, choć na razie nie znamy jego nazwiska.
Początkowo Niaklajeu odżegnywał się od kandydowania. Ale poprzez te trzy dni aresztu władze mocno wepchnęły go do polityki. Dziś nie sposób przewidzieć, co z wyborami. Zdecyduje sam Niaklajeu.
Oczywiście, że tak. Bardzo byśmy tego chcieli. Naszym założeniem jest konstruktywność, a nie krytyka dla samej krytyki. Naszą pierwszą akcją było właśnie pisanie do władz listów sygnalizujących konkretne problemy. Problem w tym, że nie widać takiej gotowości po drugiej stronie.
Kreml nie jest chyba gotowy, aby otwarcie wesprzeć antyrządowe projekty. Choć Łukaszenki i oni mają dosyć. Mamy natomiast poparcie, także finansowe, ze strony rosyjskich obywateli, Białorusinów mieszkających w Rosji.
@RY1@i02/2010/099/i02.2010.099.000.012b.001.jpg@RY2@
Fot. Materiały prasowe
Siarhiej Waźniak, jeden z zatrzymanych w ubiegłym tygodniu działaczy kampanii Mów Prawdę!, polityk opozycyjnej partii Sprawiedliwy Świat
, jeden z zatrzymanych w ubiegłym tygodniu działaczy kampanii Mów Prawdę!, polityk opozycyjnej partii Sprawiedliwy Świat
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu