Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Nowe pokolenie opozycji

3 lipca 2018

Białoruska opozycja przeszła zmianę pokoleniową. Młodzi działacze pracą u podstaw starają się zdobyć poparcie społeczeństwa. Władze w Mińsku uznały ich działania za znacznie groźniejsze niż akcje starej opozycji, która skupiała się jedynie na wzniosłych hasłach o wolności.

W zeszłym tygodniu w kilkunastu miastach całej Białorusi milicja i KGB przypuściły szturm na biura i mieszkania aktywistów ruchu Mów Prawdę! (HP), którym kieruje poeta Uładzimier Niaklajeu. Konfiskowano komputery i ulotki. Niaklajeu i jego dwaj współpracownicy zostali we wtorek aresztowani; na wolność wyszli w piątek. Grożą im procesy za rozpowszechnianie fałszywych informacji dotyczącej towarów i usług, choć żadnej działalności gospodarczej nie prowadzą.

Stowarzyszenie HP działa niezależnie od dotychczas funkcjonujących, skostniałych i niecieszących się zaufaniem partii opozycyjnych. W ciągu dziewięciu dni poprzedzających aresztowania ludzie Niaklajeua zebrali 11 tys. podpisów za nadaniem głównym ulicom Mińska i Grodna imienia zmarłego w 2003 r. Wasila Bykaua, najwybitniejszego białoruskiego pisarza, znanego ze swojej niechęci do Aleksandra Łukaszenki. Dla swojej akcji zdobyli też poparcie znanych w kraju artystów.

Mów Prawdę! śledzi też sposób wydatkowania funduszy publicznych, obnażając ich marnotrawstwo. W poszczególnych akcjach nie waha się też korzystać ze wsparcia władz lokalnych, rozmiękczając wierną Łukaszence administrację.

To nowa jakość w działaniach opozycji. Starzy działacze pogrążeni w wewnątrzopozycyjnych konfliktach nie potrafili przedstawić konkretnych pomysłów na rozwój kraju poza ogólnym hasłem "Precz z Łukaszenką". - Organizatorzy kampanii wykorzystują internet, przeprowadzają ciekawe akcje. Przyciągnęli nowych aktywistów i młodzież. To przestraszyło władze - mówił w telewizji Biełsat jeden z liderów opozycji Aleksander Milinkiewicz.

Oliwy do ognia dolały polityczne deklaracje Niaklajeua. W kilku wywiadach nie wykluczył udziału w zimowych wyborach prezydenckich. Nie ukrywał też, że otrzymuje finansowe wsparcie z Rosji, nie precyzując, kogo konkretnie ma na myśli (po opuszczeniu aresztu powiedział, że "nie wziął ani kopiejki od wrogów Białorusi"). - Istnieje wiele faktów potwierdzających, że kampania została sfinansowana z Rosji - mówi nam politolog z Centrum Edukacji Politycznej Andrej Lachowicz. Kampanię Niaklajeua licznie wspomagają członkowie postkomunistycznej partii Sprawiedliwy Świat, której lider Siarhiej Kalakin krytykuje politykę władz z pozycji prorosyjskich.

- Rosjanie przeprowadzają teraz różne konsultacje. Najwyraźniej zaczęli myśleć, co dalej zrobić z Białorusią - mówił były opozycyjny kandydat na prezydenta Alaksandar Kazulin po powrocie z Moskwy w sierpniu 2009 r. To wówczas po raz pierwszy zaczęto głośno mówić o zainteresowaniu Kremla współpracą z antyrządowymi środowiskami na Białorusi.

Prawdopodobnie właśnie wsparcie z Rosji doprowadziło do tak brutalnej rozprawy z ruchem. Podczas przesłuchań działaczy HP funkcjonariuszy KGB i MSW szczególnie interesowała kwestia źródeł finansowania ruchu. Nieprzypadkowo w marcu specsłużby przeszukały też mieszkanie lidera Europejskiej Białorusi, byłego wiceszefa MSZ Andreja Sańnikaua. Niedawno amerykański "Newsweek" właśnie jego nazwisko wymieniał w kontekście poparcia przez Kreml w najbliższych wyborach. Sam Sańnikau unika odpowiedzi na pytania o tę kwestię, deklarując jedynie, że "Rosja jest naszym strategicznym partnerem".

Łukaszenka zdaje sobie sprawę, że jedyne realne zagrożenie dla jego władzy wiąże się z sytuacją, gdy jego rywala wesprą Rosjanie. A w związku z coraz wyraźniej antyrosyjską postawą Mińska taka ewentualność staje się realna. - Przed zimowymi wyborami represje będą się nasilać. Władza daje do zrozumienia - także Rosjanom - że o żadnym realnym wyborze nie może być mowy - twierdzi Andrej Lachowicz.

@RY1@i02/2010/099/i02.2010.099.000.012a.001.jpg@RY2@

Fot. AFP

Lider kampanii Mów Prawdę! Uładzimier Niaklajeu tuż po wypuszczeniu z aresztu

Michał Potocki

michal.potocki@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.