Unijna dyplomacja na usługach Berlina, Paryża i Londynu
Szefowie MSZ "27" decydowali wczoraj w Luksemburgu, jak ma wyglądać korpus dyplomatyczny Catherine Ashton
Po wczorajszym spotkaniu w Luksemburgu wiadomo, że kontrolę nad unijną dyplomacją zyskają największe państwa UE.
Kluczowe stanowiska: dyrektora politycznego i sekretarza generalnego korpusu dyplomatycznego obejmą najpewniej Niemiec i Francuz.
Oprócz tego w spór o unijny MSZ włączyła się Komisja Europejska, Parlament Europejski i Rada UE. - Każdy chce mieć decydujący wpływ na to, co robi Catherine Ashton - mówi "DGP" Antonio Missiroli, przewodniczący European Policy Centre.
Z jednej strony są duże państwa UE: Francja, Niemcy i Wielka Brytania, które planują wprowadzić na kluczowe stanowiska w otoczenie Ashton swoich ludzi. Z drugiej Parlament Europejski, który grozi zablokowaniem budżetu unijnej dyplomacji, jeśli instytucja stanie się zakładnikiem Paryża, Berlina i Londynu. Oświadczenie w tej sprawie wydali w ubiegłym tygodniu chadecy, socjaliści i liberałowie. "Służba dyplomatyczna powinna wyrażać stanowisko całej Europy, a nie być poligonem walki rządów narodowych" - napisali deputowani.
Symbolem dominacji dużych państw jest chęć powołania na sekretarza generalnego korpusu dyplomatycznego - ambasadora Francji w USA, Pierre’a Vimonta. - To byłby taki wielki pająk kontrolujący europejską pajęczynę dyplomatyczną - komentuje Elmar Brok, eurodeputowany niemieckiej CDU.
Aby wyjść naprzeciw oczekiwaniom europarlamentu, Ashton w ostatnich dniach nieco rozmyła strukturę kierowania swoim urzędem. Poza sekretarzem generalnym zaproponowała także powołanie dyrektora politycznego, dyrektora ds. administracyjnych (na co dzień kierowałby siecią 136 ambasad na świecie. Nieoficjalnie mówi się, że to stanowisko mógłby objąć Polak - Jan Truszczyński) oraz dyrektora ds. kryzysowych. Dyrektorem politycznym ma być przedstawiciel wielkiego kraju UE. Wymienia się w tym kontekście nazwisko doradcy ds. zagranicznych Angeli Merkel Christopha Heusgena.
Na tym nie kończą się jednak pretensje Parlamentu Europejskiego. Deputowani nie dają wiary w zapewnienia Ashton, że podatnicy nie dopłacą do nowej organizacji i domagają się ujawnienia kosztów działania służby dyplomatycznej.
- Realne koszty funkcjonowania unijnej dyplomacji mogą wynieść nawet 5 mld euro rocznie - mówi "DGP" Hugo Brady, ekspert londyńskiego Centre for European Reform (CER). Sama Catherine Ashton, to wiadomo oficjalnie, jest najlepiej opłacaną urzędniczką świata: jej pensja wynosi 323 tys. euro rocznie.
W sporze o służbę dyplomatyczną odmienne zdanie ma też Komisja Europejska. Chce, aby zdecydowana większość spośród 7 tysięcy przyszłych, unijnych dyplomatów wywodziła się spośród urzędników KE. Jose Manuel Barroso chce także utrzymać kontrolę nad ambasadami Unii.
Najważniejszą linią podziału jest jednak spór między dużymi i małymi państwami w UE. - Każdy chce, aby nowa służba była narzędziem projekcji na świecie interesów narodowych dużych państw - mówi "DGP" Antonio Missiroli.
Inaczej sprawy widzą mniejsze kraje Unii. Chcą wprowadzić geograficzne limity przy obsadzie stanowisk w nowej służbie. Głównym zadaniem korpusu Ashton miałaby być również opieka konsularna nad obywatelami UE wyjeżdżającymi poza kontynent (wiele małych państw nie ma swoich ambasad w odległych zakątkach świata).
Zdaniem unijnych dyplomatów w tej sytuacji pierwszym realnym terminem powołania unijnej służby staje się teraz późna jesień.
- zawodowy dyplomata. Ma 61 lat. Dyplomy otrzymał w szkołach, które są kuźniami francuskiej elity administracyjnej:
Institut d’Etudes Politiques i Ecole Nationale d’Administration. Karierę we francuskim ministerstwie spraw zagranicznych rozpoczął 35 lat temu. W latach 2002 - 2007 był dyrektorem generalnym tego resortu.
Nicolas Sarkozy w 2007 roku mianował go ambasadorem w USA z zadaniem poprawy stosunków francusko-amerykańskich po okresie chłodu za prezydentury Jacques’a Chiracka.
- ma 55 lat. Po ukończeniu studiów na wydziale stosunków międzynarodowych uniwersytetu w St. Gallen (Szwajcaria) rozpoczął pracę w niemieckim ministerstwie spraw zagranicznych.
Zajmował się najpierw stosunkami z Francją, później integracją europejską. W latach 1999 - 2005 był szefem gabinetu wysokiego przedstawiciela ds. zagranicznych UE Javiera Solany. Od listopada 2005 roku jest głównym doradcą ds. zagranicznych kanclerz Angeli Merkel.
@RY1@i02/2010/081/i02.2010.081.000.012a.001.jpg@RY2@
Fot. Reuters/Forum
Parlament Europejski grozi zablokowaniem budżetu unijnej dyplomacji, jeśli będzie zakładnikiem dużych państw
Jędrzej Bielecki
jedrzej.bielecki@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu