Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Polityka zagraniczna

Rozpadła się koalicja rządząca Belgią. Po raz kolejny

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

Belgia znowu pogrąża się w politycznym chaosie. Na dwa miesiące przed objęciem przewodnictwa w Unii Europejskiej rząd Yves’a Leterme’a podał się do dymisji.

To wynik rozpadu z trudem skleconej przez belgijskich polityków koalicji rządowej.

O przyjęciu lub odrzuceniu rezygnacji gabinetu Letermea musi zadecydować jeszcze belgijski król Albert II. W wydanym w czwartek po południu oświadczeniu monarcha zapowiedział, że nie ma zamiaru się śpieszyć z przyjęciem tej dymisji. Jednak belgijscy politycy są zdeterminowani.

- Nie ma innego wyjścia niż dymisja rządu - mówił po wczorajszym nadzwyczajnym posiedzeniu rządu wicepremier i minister finansów Didier Reynders. Jeżeli rezygnacja rządu zostanie zaakceptowana przez Alberta II, przedterminowe wybory parlamentarne powinny się odbyć już w czerwcu.

Tło rozpadu koalicji jest skomplikowane. Rząd rozbiła flamandzka partia liberalna Open VLD. Jej przywódcy argumentują, że ich wyjście z gabinetu Letermea wynika z faktu, że premierowi nie udało się rozwiązać konfliktu językowego między Flamandami a francuskojęzycznymi mieszkańcami leżącej we Flandrii Brukseli i jej okolic. Ci pierwsi skarżą się, że ściągający do stolicy frankofoni coraz mocniej zaburzają językową i kulturową równowagę w Belgii. Nic dziwnego, 35 gmin położonych na przedmieściach Brukseli zamieszkuje 100 tysięcy frankofonów, którzy z reguły głosują w wyborach lokalnych na kandydatów posługujących się językiem francuskim - czyli zazwyczaj nie na Flamandów.

Spór dodatkowo wpisuje się w ciągnący się od lat konflikt między francuskojęzycznymi - i biedniejszymi - Walonami a niderlandzkojęzycznymi i bogatszymi Flamandami. Ci drudzy domagają się większej autonomii, która według Walonów doprowadziłaby jedynie do rozpadu Belgii.

Wczorajsza rezygnacja rządu to już trzecia dymisja Yvesa Letermea w ostatnich latach. Belgijskie media podkreślają, że dla Walonów szef rządu był od lat niewiarygodny - zwłaszcza po tym, jak wyszło na jaw, że nie zna on hymnu własnego państwa i zamiast niego cytuje "Marsyliankę".

Mariusz Janik

Jędrzej Bielecki

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.