Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Polityka zagraniczna

Ten gest Putina nic nie kosztuje

Ten tekst przeczytasz w 6 minut

Spotkanie w Katyniu to dla nas łyżka miodu w beczce dziegciu. Polska przestaje być traktowana przez takie państwa, jak Francja czy Niemcy, jak hamulcowy przeszkadzający w ich dobrych relacjach z Moskwą

To na pewno nowy sygnał. Po okresie otwarcia w naszych relacjach, który został zapoczątkowany przez Michaiła Gorbaczowa i był kontynuowany przez Borysa Jelcyna, później, za czasów prezydentury Władimira Putina nastąpił regres. Wtedy doszło do zamknięcia śledztwa katyńskiego, wcześniej nadano mu klauzulę tajności. Co więcej, mieliśmy do czynienia z wystąpieniami różnych osób, które kwestionowały prawdę o Katyniu. Zatem w tym sensie dzisiaj niewątpliwie mamy do czynienia ze zmianą zachowania premiera Rosji. Ale to nie jest jakiś wielki przełom.

Pamiętam, jak Lech Kaczyński w pierwszych miesiącach urzędowania w Pałacu Prezydenckim liczył na pewne zbliżenie z Rosją. Organizowano wtedy w Polsce wizytę specjalnego wysłannika Putina - Siergieja Jastrzębskiego - i liczono, że Rosja zmieni swoją konfrontacyjną politykę z Polską. Niestety te nadzieje się nie ziściły. Ale język prezydenta Kaczyńskiego nie odbiegał wtedy szczególnie od tonu, jakiego dzisiaj się używa.

Klucz do relacji polsko-rosyjskich leżał i leży w Moskwie, a nie w Warszawie. Polsce zależy na dobrej współpracy z Rosją. Nie ma u nas nikogo, kto byłby za tym, by przyjmować jakiś kurs konfrontacyjny.

Tym bardziej że jest wielu otwartych rachunków w relacjach polsko-rosyjskich, których załatwienie leży w naszym interesie. Jest ich mniej niż jeszcze kilka lat temu, bo udało się choćby zakończyć spór o polskie mięso czy artykuły rolne. Dzisiaj Rosja jest znacznie bardziej zrelaksowana i uprawia w Europie politykę na kilku płaszczyznach. Z jednej strony odnosi sukcesy w swojej strefie wpływów, czyli umacnia tam swoje pozycje, i nic nie wskazuje na to, by Zachód chciał to zmienić. Ma tam perspektywę budowania silniejszych relacji. A z drugiej strony Rosja skutecznie rozbudowuje współpracę gospodarczą i wojskową z Zachodem. Podczas niedawnej wizyty prezydenta Dmitrija Miedwiediewa w Paryżu Rosjanie złożyli zamówienie na cztery helikopterowce klasy Mistral. To sukces Moskwy, a zarazem niebywały do tej pory sygnał, bo tego typu sprzętu wojskowego nigdy nie posiadała. To też pokazuje sukcesy Rosji w relacjach z Zachodem.

Z jednej strony Putin traktuje Polskę jako część Zachodu, część NATO i UE. W oficjalnym przesłaniu premiera Rosji Polska nie jest traktowana jako obszar bliskiej zagranicy. Zatem rozluźnienie w relacjach z Warszawą ma być sygnałem dla Zachodu, że Polska nie jest w rosyjskiej strefie wpływów. To bardzo silne przesłanie nie tylko do Polski, ale także dla innych partnerów. To Putina nic nie kosztuje, a może dzięki temu wiele zyskać. Pokazuje zrelaksowaną, a nie napiętą, twarz Rosji. A z drugiej strony mamy do czynienia z sytuacją, w której Zachód akceptuje politykę rosyjską na terenie dawnego ZSRR, a więc nie ma kolejnego punktu sporu. To pozwala Putinowi na wykonanie pewnego gestu wobec Polaków, który w dużej mierze jest nakierowany na opinię wewnętrzną. Bo to, co w Rosji mówi się o Katyniu, w dużej mierze dotyczy też zbrodni stalinowskich dokonywanych na Rosjanach.

Jest cały szereg kwestii, które są do załatwienia. To choćby problem pojedania, czyli procesu, jaki się nigdy nie rozpoczął. A jest ono w obopólnym interesie. To są te rachunki historyczne, to kwestia udostępnienia Polsce archiwów, zrabowanych dzieł sztuki, jak również uznanie praw rodzin katyńskich przed sądami rosyjskimi. Szczególnie to ostatnie staje się kwestią fundamentalną. Jeżeli zaś chodzi o politykę gospodarczą to w zasadzie Polska jest traktowana przez Rosję jak cała Unia, ani specjalnie gorzej, ani lepiej. Choć oczywiście są wyjątki, jest kwestia uruchomienia dostaw do Możejek. Niewątpliwie w interesie ogólnoeuropejskim jest sprawa poprawienia warunków inwestowania w Rosji przez naszych przedsiębiorców. Dla nas kluczem jest problem dotyczący byłych republik radzieckich. To sprawa utrzymywania integralności terytorialnej sąsiadów rosyjskich, przede wszystkim Gruzji. Ale także znalezienia rozwiązania dla Mołdowy. Podsumowując, nie ma takiego problemu, który byłby dyżurnym tematem, jakim kiedyś była sprawa mięsa czy artykułów rolnych.

Oczywiście są to naczynia połączone. Jest niewątpliwie tak, że to, iż Rosjanie pokazują wobec naszych partnerów na Zachodzie, że uznają jakieś nasze postulaty - jak choćby dotyczące zbrodni katyńskiej - poprawia naszą pozycję. Przestajemy być traktowani przez takie państwa jak Francja czy Niemcy jako kraj, który jest czynnikiem przeszkadzającym w ich dobrych relacjach z Moskwą. A z drugiej strony są pewne kwestie, których Polska nigdy się nie wyrzeknie.

Przede wszystkim kwestia bezpieczeństwa. Ubiegłoroczne manewry przy naszej granicy pokazały, że Rosja poważnie traktuje militarne warianty wojny nie tylko z krajami bałtyckimi, ale też z Polską. Dominacja rosyjska, jeśli chodzi o uzbrojenie nie tylko w bliskim rejonie Polski, ale na całym Morzu Bałtyckim, i potencjalna militaryzacja Bałtyku są problemem w w naszych relacjach. Nigdy nie zaakceptujemy tego stanu rzeczy, bo po prostu ta sytuacja jest groźna. W tym sensie zawsze polscy politycy będą kwestionowali tego typu działania naszych zachodnich sojuszników, jak wzmacnianie militarne Rosji poprzez sprzedaż sprzętu. Niewątpliwie zatem fakt, że Rosja wykonuje takie gesty wobec Polski jak to spotkanie w Katyniu, są ważne. To taka łyżka miodu w beczce dziegciu, bo istotę stanowiska rosyjskiego pokazuje odpowiedź Moskwy na skierowaną do Strasburga skargę rodzin katyńskich. Z naszego punktu widzenia najważniejsze jest to, czego Rosjanie nie chcą uznać, czyli roszczenia rodzin katyńskich.

@RY1@i02/2010/067/i02.2010.067.000.016a.001.jpg@RY2@

Fot. East News

eurodeputowany PO, były przewodniczący sejmowej komisji spraw zagranicznych

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.