Pieriestrojka uwolniła samowolę możnych
Dzisiejsza Rosja jest dzieckiem pieriestrojki i Gorbaczowa, a Borys Bieriezowski jednym z jej największych beneficjentów. Przebudowa bowiem uwolniła proces, który zaowocował dekompozycją Związku Sowieckiego, a następnie doprowadził do rozgrabienia państwowego majątku przez oligarchów. To nie Putin zbudował rozbójniczy kapitalizm, ale Jelcyn i tzw. Familia, Bierezowski stał się jej głównym finansistą. Dziś krytykuje owoce własnych czynów.
Ma jednak rację. Ani Jelcynowi, ani Putinowi nie udało się zbudować nowoczesnego państwa i gospodarki. Rosja jest typowym krajem surowcowym uzależnionym od światowych cen ropy i gazu.
Liczące się inwestycje mają co najwyżej służyć ulepszeniu tras przesyłu tych surowców i zwiększeniu wydobycia poprzez eksploatację nowych pól. W innych dziedzinach - zastój. Dzieje się tak, nie z powodu kryzysu, ale z winy natury systemu. Nie da się unowocześnić Rosji bez jego zmiany. Nie chodzi zresztą wcale o implementowanie demokracji w stylu zachodnim, ale poskromienie rozbuchanej korupcji (Putin wcale jej nie zmniejszył), usprawnienie administracji i elementarne gwarancje dla kapitału, by nie lękał się bandyckiego wywłaszczenia.
Rosjanie powszechnie uważają pieriestrojkę za katastrofę. Przed reformami Gorbaczowa byli obywatelami supermocarstwa, po nich - a szczególnie za Jelcyna - znaleźli się nagle w Trzecim Świecie. Niestety tkwią w nim nadal. Pieriestrojka zlikwidowała lęk przed państwem, czego skutkiem jest samowola najsilniejszych. Przez ostatnie 25 lat nic się w tym względzie nie zmieniło.
andrzej.talaga@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu