Koniec z rolą Łukaszenki jako pariasa Europy
Aleksandrowi Łukaszence coraz sprawniej udaje się ignorować naciski, które mają wymóc na nim przestrzeganie praw mniejszości polskiej na Białorusi.
Dwa kluczowe argumenty Warszawy: groźba ograniczenia udziału Mińska w programie Partnerstwa Wschodniego i izolacja białoruskich elit politycznych w Unii Europejskiej, w ciągu ostatnich kilku dni okazały się nieskuteczne.
Najpierw parlamentarzyści z państw objętych Partnerstwem Wschodnim sprzeciwili się izolowaniu Białorusi. Później prezydent Litwy Dalia Grybauskaite nieoczekiwanie zaprosiła Łukaszenkę na obchody 20-lecia niepodległości Litwy, które zaplanowano na czwartek. W ten sposób prezydent uniknął groźby pełnienia roli europejskiego pariasa.
O decyzji Grybauskaite poinformował wczoraj litewski portal Lrytas.lt. Dziś ma na nią odpowiedzieć Łukaszenka. Wcześniej Wilno dawało jasno do zrozumienia, że zaproszenie jest realne, jeśli dojdzie do przełomu w sprawie wydarzeń z 13 stycznia 1991 r. i zamieszanego w nie generała Uładzimira Uschopczyka ukrywającego się na Białorusi. Ten były sowiecki oficer w 1991 r. stał na czele wojsk sowieckich w Wilnie i kierował atakiem na wieżę telewizyjną, do którego doszło, gdy Moskwa próbowała odzyskać kontrolę nad Litwą. W ubiegłym tygodniu doszło do przesłuchania oficera przez białoruskich prokuratorów, co Grybauskaite uznała za wystarczający gest, by Łukaszenkę zaprosić.
Do jeszcze bardziej kuriozalnej sytuacji niż z zaproszeniem Łukaszenki na Litwę doszło w kontekście próby stawiania przez UE warunków udziału Białorusi w Partnerstwie Wschodnim. Zachód naciskał, by do powstającego zgromadzenia parlamentarnego złożonego z przedstawicieli Parlamentu Europejskiego i parlamentów krajów biorących udział w PW ze strony Białorusi weszli tylko przedstawiciele opozycji. Projekt się nie powiódł, gdyż przeciw rozwiązaniu zaprotestowali pozostali uczestnicy programu: Ukraina, Gruzja, Mołdawia, Azerbejdżan, Armenia. W ten sposób władze w Mińsku dostały silne poparcie wszystkich byłych republik ZSRR, których prozachodnie aspiracje lansowała Polska.
- Polska pretenduje do roli niezbędnego łącznika między Białorusią a Unią. W rzeczywistości Łukaszenka znakomicie radzi sobie z Zachodem i bez udziału Polaków - podsumowuje w rozmowie z DGP białoruski ekonomista Jarasłau Romanczuk.
@RY1@i02/2010/046/i02.2010.046.000.010c.001.jpg@RY2@
Fot. AFP
Łukaszenka w towarzystwie prezydent Litwy
, , lrytas.lt, pap
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu