Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Polityka zagraniczna

Kwaśniewski: dogadamy się z Janukowyczem

Ten tekst przeczytasz w 7 minut

Wiktor Janukowycz zostanie dziś zaprzysiężony na prezydenta Ukrainy. Aleksander Kwaśniewski mówi DGP, czy Polska nadal będzie dla Kijowa ważnym partnerem i jak znaleźć wspólny język z przeciwnikiem z czasów pomarańczowej rewolucji

Zaplanowana na dziś inauguracja Wiktora Janukowycza na prezydenta to powrót polityka, którego po przegranej pomarańczowej rewolucji w 2004 roku niemal wszyscy spisali na straty. Jeszcze na początku 2005 wydawało się, że lider Partii Regionów wraz z finansującym jego ugrupowanie oligarchą Rinatem Achmetowem przeprowadzą się do Monako, gdzie uda się uniknąć odpowiedzialności za "podkręcanie" wyniku w wyborach prezydenckich przed sześcioma laty. Janukowycz przetrwał. W niecałe dwa lata po porażce objął urząd premiera. Dziś oficjalnie zostaje prezydentem.

Polscy politycy przekonują, że nic nie stoi na przeszkodzie, by dawny przeciwnik dziś stał się dobrym partnerem. DGP rozmawia z byłym prezydentem Aleksandrem Kwaśniewskim, któremu za czasów prezydentury Leonida Kuczmy udało się dobrze poznać dzisiejszych doradców Janukowycza w sprawach międzynarodowych. Kwaśniewski mówi o tym, jak układać się z nową głową państwa. Z kolei rosyjski deputowany do Dumy Siergiej Markow, w 2004 roku doradca Janukowycza, któremu Wiktor Juszczenko zabronił wjazdu na Ukrainę, odpowiada w rozmowie z nami na pytanie, czy Moskwa nie rozczaruje się prorosyjskością nowego prezydenta, tak samo jak Zachód rozczarował się prozachodniością pomarańczowych.

Z Wiktorem Janukowyczem można się dogadać. Ale aby to było możliwe, polski rząd musi wyciągnąć wnioski z tego, co się stało na Ukrainie. Po pierwsze: wybory na Ukrainie, wbrew temu, co twierdzi Julia Tymoszenko, zostały przeprowadzone prawidłowo. Po drugie: uświadomić sobie, że każda prezydentura zawsze będzie tylko epizodem w historii Ukrainy, a naszym strategicznym celem pozostaje umacnianie państwowości naszego wschodniego sąsiada. Po trzecie: w nowej sytuacji nie należy osłabiać naszej aktywności w obronie interesów Ukrainy na Zachodzie. Janukowycz już zapowiedział, że z pierwszą wizytą 1 marca poleci do Brukseli. To znaczący, choć na razie tylko symboliczny gest. Drugą wizytę złoży w Moskwie. Prezydent Lech Kaczyński powinien wykorzystać udział w inauguracji Janukowycza w Kijowie i zaprosić go do Polski. Być może będzie to jedna z pierwszych wizyt, jakie złoży nowy prezydent za granicą.

Znam tych ludzi. Jedno mogę powiedzieć już dziś: jeśli oni będą zajmowali się polityką międzynarodową, w stosunkach polsko-ukraińskich zniknie poważny problem: historia i kultywowanie UPA. Z nikim nie współpracowało mi się w tych sprawach lepiej niż z ekipą Kuczmy. Pamiętam, jak podczas jednej z uroczystości na Wołyniu, aby nie było niepokojów, Medwedczuk ściągnął ciężarówkami ludzi ze wschodnich i centralnych regionów kraju. Z kolei Oreł jest człowiekiem pragmatycznym, umiarkowanym. Dawne otoczenie Kuczmy dotrzymuje zobowiązań. To atut w polityce międzynarodowej. Musimy go wykorzystać.

Pamiętam go z czasów pomarańczowej rewolucji. To człowiek zdolny do kompromisu, a jednocześnie osoba bardzo zdyscyplinowana. Przez ostatnie pięć lat wiele przemyślał. Wykazał się niezwykłą odpornością psychiczną. Mało który polityk potrafiłby podnieść się z takiego upadku, jak przegrana w 2004 roku. Przede wszystkim musi wyciągnąć rękę do opozycji, nie wsadzać Julii Tymoszenko do więzienia, jak mu podpowiadają niektórzy jego doradcy, tylko uznać, że ścisła kontrola poczynań rządu może być dla niego atutem. Musi także doprowadzić do ustabilizowania sytuacji w kraju, uchwalić wreszcie budżet, spowodować, że Ukraina będzie wywiązywać się z obietnic złożonych Zachodowi.

Janukowycz jest przede wszystkim pragmatykiem. Polskim władzom radziłbym dać mu kredyt zaufania. Choć już nie tak wielki, jak pięć lat temu pomarańczowym. Potrzebna jest otwartość, aktywność i dialog, ale i krytycyzm.

Członkostwo Ukrainy w NATO rzeczywiście staje się celem najmniej realistycznym. Tu trzeba dać sobie więcej czasu. Są jednak ważniejsze sprawy niż NATO. Dziś powinniśmy wspierać przede wszystkim ustabilizowanie sytuacji politycznej na Ukrainie. Największym dramatem rządów pomarańczowych był stan permanentnego kryzysu politycznego, w jaki wprowadzili kraj. Właśnie ten kryzys najbardziej zniechęcił Zachód do Ukrainy. Jeśli Janukowycz będzie starał się z tym skończyć, powinniśmy go wspierać. On musi mieć realną władzę - choćby sprzyjający mu rząd - by później rozliczać go z podjętych decyzji.

Jest kilka testów, które w najbliższych miesiącach pozwolą ocenić, czy tak rzeczywiście jest. Pierwszym z nich jest pytanie, czy Janukowycz zdecyduje się na przystąpienie do wspólnej przestrzeni gospodarczej, którą chcą utworzyć Rosja, Kazachstan i Białoruś wraz z Ukrainą. Ten projekt jest niemożliwy do pogodzenia z integracją europejską. Jeśli się na niego zdecyduje, to będzie oznaczało, że stawia na przeszłość, rezygnuje z modernizacji Ukrainy.

Stosunek do rosyjskiego pomysłu tzw. nowej architektury bezpieczeństwa. Włączanie Rosji do europejskiego systemu bezpieczeństwa oczywiście ma sens. Ale nie, jeśli ma to prowadzić do likwidacji NATO. Jeśli Janukowycz przyłączy się do rosyjskiego pomysłu rozwadniania NATO, to współpraca z nim będzie dla polskich władz bardzo trudna.

Janukowycz jest związany z klanem donieckim i oligarchą Rinatem Achmetowem. To są ludzie, którzy przeszli długą drogę i wiedzą, że integracja z Unią jest w ich interesie. Wiedzą również, że w ich interesie jest umacnianie suwerenności Ukrainy. Wolą być pierwszym, drugim i trzecim biznesmenem ukraińskim niż 123., czy dalej, biznesmenem rosyjskim.

@RY1@i02/2010/039/i02.2010.039.000.008a.001.jpg@RY2@

Fot. UPG/Reporter

Aleksander Kwaśniewski uważa, że w ekipie Janukowycza jest wielu ludzi kompromisu

, Prezydent Polski w latach 1995 - 2005

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.