Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Polityka zagraniczna

NATO atakuje skarbiec talibów

29 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

Celem rozpoczętej w weekend ofensywy wojsk Sojuszu i afgańskich jest miasto Mardżeh, w którym rebelianci zbudowali państwo w państwie. Fundamentaliści produkują w nim opium, zbierają podatki i ustalają zasady prawa handlowego

NATO wraz z siłami afgańskimi rozpoczęło w weekend największą operację przeciw talibom od czasu obalenia reżimu fundamentalistów w 2001 r. Ofensywa pod kryptonimem "Mosztarak", co w języku dari znaczy "razem", przejdzie do historii jako najbardziej jawna akcja w historii wojskowości. Scenariusz desantu podano już na kilka dni przed jego rozpoczęciem.

W Mosztarak bierze udział w sumie 15 tys. żołnierzy brytyjskich, amerykańskich i afgańskich. Za zdobycie helmandzkiej twierdzy talibów - dystryktu i miasta Mardżeh - odpowiada Brytyjczyk, generał Nick Carter.

Równie wyjątkowe jak ofensywa jest samo miasto Mardżeh, które mają opanować wojska koalicji. Ten położony 25 kilometrów na północ od stolicy prowincji Helmand (miasto Laszkar Gah) ośrodek od początku wojny jest uznawany za klucz do przecięcia strumienia finansowania talibskiej rebelii. Miejscowi chłopi uprawiający mak na opium stworzyli tu wraz z talibami harmonijnie działające przedsiębiorstwo produkcji narkotyków. W Mardżehu do wkroczenia NATO i sił afgańskich jawnie działała talibska administracja łącznie z ustalaniem, pobieraniem podatków i organizowaniem "kodeksu handlowego" na słynnym w całym Helmandzie bazarze Loy Charahi. W Mardżehu od lat nie było afgańskich policjantów ani urzędników. Cała obsada ma być przywieziona w teczce.

Co ciekawe, dzisiejsze zagłębie narkotykowe to w dużej mierze efekt działania amerykańskich ekspedycji do Afganistanu w latach 50. Właśnie wtedy na jałowych terenach dzisiejszego Mardżehu wybudowano całą sieć kanałów irygacyjnych, które miały pomóc w rozwoju rolnictwa. Dziś służą one narkobiznesowi. Amerykański analityk z Center for Defence Studies Jeffrey Dressler porównuje Mardżeh do Faludży - irackiego miasta w sunnickiej prowincji Anbar, bastionu rebeliantów uznawanego za klucz do wygrania wojny nad Tygrysem i Eufratem. Wojskowi przypominają, że właśnie z Mardżehu talibowie dwa razy w ciągu ostatnich dwóch lat próbowali zdobyć oficjalną stolicę Helmandu, Laszkar Gah.

Preludium do operacji "Mosztarak" była akcja na mniejszą skalę - ofensywa pod kryptonimem "Gniew kobry". Oba przedsięwzięcia będą probierzem tego, czy nowa amerykańska strategia dla Afganistanu - polegająca na dosłaniu 30 tys. dodatkowych żołnierzy - zda egzamin. Liczba żołnierzy, cel i użyty sprzęt w Mosztarak po raz pierwszy mają mniejsze znaczenie niż propagandowa oprawa przedsięwzięcia. Gen. Carter wraz z afgańskimi oficerami niemal na żywo komentuje przebieg akcji. Przekonuje, jak bardzo siłom NATO zależy na zapewnieniu ludności lokalnej bezpieczeństwa. Wcześniej wojskowi specjaliści od PR ujawnili kryptonim akcji i jej główne założenia. Komentator Wall Street Journal porównywał Mosztarak do innych znanych desantów w historii. Przypominał, że choćby podczas lądowania sił alianckich w Normandii przez kilka miesięcy zwodzono przeciwnika, podając nieprawdziwe informacje o miejscu ataku. Za dezinformację odpowiedzialne były całe sztaby w brytyjskich i amerykańskich służbach specjalnych. Tym razem jest inaczej. Wcześniej znane były miejsce uderzenia, przybliżona data operacji i jej cel. Nietypowa jest także taktyka działania sił NATO. Miejsce walk zajęło pospieszne organizowanie spotkań ze starszyzną rodową i przekonywanie jej do poparcia operacji. Na wielką skalę odbywa się również kupowanie od Pasztunów informacji na temat miejsc, w których rebelianci pozostawili różnego typu improwizowane ładunki wybuchowe.

Zbigniew Parafianowicz

zbigniew.parafianowicz@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.