Grecja dostanie unijną pomoc, jeżeli zacznie bardziej oszczędzać
Na razie nikt tego nie chce, ale Europejski Bank Centralny przygotował ekspertyzę o konsekwencjach wyjścia ze strefy euro
Bailout dla Grecji coraz bliżej. Na dzisiejszym nadzwyczajnym szczycie państwa Unii Europejskiej prawdopodobnie przyjmą plan pomocy finansowej dla najbardziej pogrążonego w kryzysie kraju strefy euro.
Według mediów Berlin ostatecznie porzucił opór wobec planu ratunkowego. - Naszym głównym priorytetem jest stabilizacja euro. Ale jeśli Grecja otrzyma pomoc, będzie ona obwarowana warunkiem, że grecki rząd podejmie dogłębne reformy - powiedział wczoraj w wywiadzie dla Financial Times Deutschland Michael Meister, szef klubu parlamentarnego rządzącej chadecji.
Do tej pory Niemcy były niechętne ratowaniu Grecji, bo obawiały się, że to jeszcze bardziej rozluźni dyscyplinę finansową w strefie euro, a na dodatek będzie to niesprawiedliwe. Irlandia, która przeprowadza radykalniejsze reformy niż wszystko, co zaproponowały Ateny, pomocy nie dostała.
Choć z Grecji wciąż płyną niepokojące sygnały - wczoraj przez kraj przetoczył się pierwszy z serii strajków przeciw przyjętemu w zeszłym tygodniu programowi oszczędnościowemu - Niemcy zmieniły zdanie. Coraz bardziej realna stawała się groźba, że greckie problemy przeniosą się na inne kraje południowej Europy - Portugalię i Hiszpanię. Ich sytuacja finansowa zresztą też będzie omawiana na dzisiejszym szczycie i niewykluczone, że one również będą się ubiegać o pomoc finansową.
Wczoraj minister finansów Portugalii Fernando Teixeira dos Santos oświadczył, że jego kraj nie zamierza wyjść ze strefy euro. - Jesteśmy bardzo dalecy od tego scenariusza i nie sądzę, by sytuacja do tego doprowadziła - oświadczył. Tym niemniej Portugalia jest kolejnym krajem, którego dotyczą takie spekulacje. Grecki minister finansów Giorgios Papakonstantinou już dwukrotnie w tym roku zapewniał, że nie ma takich planów, a w tym kontekście wymieniane są też Hiszpania i Irlandia.
Zwolennicy takiego rozwiązania przekonują, że poprzez denominację własnej waluty można zwiększyć konkurencyjność gospodarki i zmniejszyć deficyt budżetowy. Ale wątpliwy efekt gospodarczy i ogromne koszty polityczne powodują, iż jak do tej pory żadna poważna siła polityczna w zadłużonych krajach nie wystąpiła z takim postulatem. O tym, że coś jest na rzeczy, świadczy fakt, iż Europejski Bank Centralny wydał niedawno publikację poświęconą prawnym konsekwencjom wyjścia z unii monetarnej. - Niedawne wydarzenia zwiększyły - wprawdzie nieznacząco - ryzyko secesji, jak również konieczność przygotowania się do tego jako realnego scenariusza - napisał autor raportu Phoebus Athanassiu.
@RY1@i02/2010/029/i02.2010.029.000.008a.001.jpg@RY2@
Fot. AFP
Wczorajszy strajk strefy budżetowej był pierwszym z serii protestów przeciw planowi oszczędnościowemu rządu
bartlomiej.niedzinski@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu