Dziennik Gazeta Prawana logo

Koniec promocji nacjonalistów

29 czerwca 2018

Wiktor Janukowycz zapowiada odejście od polityki historycznej budzącej spory wśród Ukraińców

Ewentualne zwycięstwo Wiktora Janukowycza w niedzielnych wyborach prezydenckich będzie oznaczać koniec polityki historycznej w wydaniu Wiktora Juszczenki. Obecny lider opozycji zamierza zablokować wejście w życie dekretu Juszczenki o przyznaniu weteranom OUN i UPA uprawnień kombatanckich. Nie zamierza też gloryfikować kolejnych dowódców nacjonalistycznej partyzantki odpowiedzialnej m.in. za zbrodnie na Polakach.

- Gdy zajmujemy się heroizacją bardzo - powiedziałbym - wątpliwych bohaterów Ukrainy, nie wynika z tego nic poza oburzeniem - mówił lider Partii Regionów w wywiadzie dla telewizji ICTV. Czy to znaczy, że tytuł bohatera Ukrainy przyznany 20 stycznia Stepanowi Banderze, przywódcy Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów, zostanie cofnięty? - Zlikwidujemy ten system, żeby w perspektywie nie było więcej takich możliwości - tłumaczył.

Niemal pewne jest zablokowanie przywilejów dla weteranów nacjonalistycznej partyzantki. W piątek Juszczenko przyznał m.in. dawnym członkom UPA i OUN status bojowników o niepodległość, o co zachodnioukraińscy nacjonaliści apelowali od dawna. Aby jednak za tą decyzją poszły konkretne korzyści dla kombatantów, konieczne jest przeforsowanie przez parlament przygotowanej przez rząd ustawy. Trudno się spodziewać, by Janukowycz cokolwiek w tej sprawie zrobił.

Zerwanie z gloryfikującą dokonania UPA polityką Juszczenki podyktowane jest między innymi chęcią naprawy stosunków z Rosją. "Dekret o nagrodzeniu Stepana Bandery tytułem bohatera Ukrainy to wydarzenie tak ohydne, że nie mogło nie wywołać jednoznacznie negatywnej reakcji. Oceny wahają się od zjadliwej ironii po ostrą krytykę i w pełnej mierze odpowiadają nastrojom opinii publicznej Rosji" - napisał w swoim oświadczeniu rosyjski MSZ. Janukowycz chce, by taka forma korespondencji między Kijowem a Moskwą przeszła do historii.

Zmiany czekają zwłaszcza podlegający prezydentowi ukraiński IPN oraz historyków pracujących w Służbie Bezpieczeństwa Ukrainy. Stojący na jej czele sojusznik Juszczenki gen. Wałentyn Naływajczenko skupił wokół siebie młodych historyków o jednoznacznie nacjonalistycznej orientacji. Zdaniem politologa Wołodymyra Korniłowa to środowisko po odejściu Juszczenki nie zdoła utrzymać się na stanowiskach.

Mimo to zwycięstwo Janukowycza nie oznacza bynajmniej odwrócenia ról. - On na pewno nie będzie takim Juszczenką a rebours, nie zastąpi nacjonalistycznej wizji historii wizją kremlowską, w której Wielki Głód nie istnieje, a UPA to zwykli faszyści - mówi nam wicenaczelny dziennika Kommiersant-Ukraina Wałerij Kałnysz. - Janukowycz oznacza moratorium na jakąkolwiek politykę historyczną. Regionałowie będą chcieli uniknąć pogłębiania podziałów wśród Ukraińców - dodaje. Nie cała Ukraina przyznaje się bowiem do tradycji UPA. Jedna z odeskich organizacji społecznych po uhonorowaniu Bandery wysłała nawet do polskiego ambasadora list z przeprosinami, zaś naczelny rabin Kijowa Mosze-Reuwen Asman zapowiedział wczoraj zwrot ukraińskiego orderu "Za Zasługi".

@RY1@i02/2010/023/i02.2010.023.000.008a.002.jpg@RY2@

Fot. AFP

Lider Partii Regionów chce uniknąć konfliktów. Dlatego nie zamierza podejmować kontrowersyjnych tematów

Dla Polaków OUN i UPA odpowiadają za rzeź na Wołyniu. Przed wojną nacjonaliści mordowali polskich działaczy, w czasie wojny z ich rąk w brutalny sposób zginęło kilkadziesiąt tysięcy Polaków.

Stepan Bandera w ocenie polskich historyków ponosi moralną odpowiedzialność za akcję na Wołyniu jako główny ideolog integralnego nacjonalizmu ukraińskiego. Przed wojną Bandera został skazany na karę śmierci (zamienioną na dożywocie) za zamach na polskiego szefa MSW.

Część polskich historyków usprawiedliwia akcję "Wisła", czyli wysiedlenie Ukraińców na Ziemie Odzyskane, które miało być jedyną metodą zdławienia oporu UPA po1945 r.

Dla Ukraińców (szczególnie na zachodzie Ukrainy) UPA to przede wszystkim bohaterowie walki z komunizmem i walki o niepodległość. Ostatnie hufce partyzanckie walczyły z ZSRR jeszcze w latach 70. Wydarzenia wołyńskie zaś - według nich - miały wymiar równorzędnego konfliktu, za który Polacy ponoszą taką samą winę jak Ukraińcy.

Bandera - zdaniem nacjonalistów - był wybitnym działaczem niepodległościowym, dzięki którego wysiłkom przetrwała idea ukraińskiej państwowości.

Ukraińcy ostro potępiają też powojenne przesiedlenia. Akcja "Wisła" jest często przywoływana jako kontrargument wobec polskich pretensji w sprawie rzezi na Wołyniu.

michal.potocki@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.