Chiny na dobrej drodze do wchłonięcia Tajwanu
Chiny i Tajwan zacieśniają współpracę gospodarczą. Choć są wrogami, ich negocjatorzy prowadzą rozmowy o zawarciu umowy o handlu.
23-milionowy Tajwan dzięki porozumieniu chce zyskać szerszy dostęp do największego rynku świata. Chinom też zależy na szybkim wynegocjowaniu umowy, jednak nie z powodu gospodarki. Dzięki niej Pekin jest bliski osiągnięcia celu, do którego dąży od 60 lat - może podporządkować sobie wyspę, którą uważa za swoją zbuntowaną prowincję.13-osobowa delegacja tajwańska przebywa w chińskiej stolicy już od dwóch dni. - Będziemy starali się uzyskać jak najlepsze warunki dla naszych rodaków i dla naszego biznesu - zapowiedział przed rozpoczęciem negocjacji jej szef Kao Kung-lian. Ramowe porozumienie o współpracy gospodarczej ma zredukować cła, złagodzić przepisy dotyczące inwestowania i stworzyć warunki dla rozwoju współpracy finansowej.
- Jeśli dojdzie do jego podpisania, będzie to ogromny przełom w stosunkach między obu państwami, które choć robią ze sobą interesy, od 60 lat widzą w sobie wrogów. Zbliżenie z Państwem Środka to fundament polityki, którą prowadzi prezydent Tajwanu Ma Ying-jeou - mówi nam Shih Fanglong z University of London.
Rządzący od roku Ma zerwał z twardą polityką wobec kontynentalnych Chin, którą prowadził jego poprzednik Chen Shui-bian. Jej efektem był tylko szkodzący handlowi wzrost napięcia, groźby chińskiej inwazji oraz pogłębiająca się izolacja Tajwanu, nawet ze strony Ameryki - tradycyjnego sojusznika. Choć obecny prezydent wyspy wywodzi się z nacjonalistycznej partii Kuomintang, we współpracy z Pekinem widzi szansę na rozwój ojczyzny. Także dyplomatyczny.
Ale spora część tajwańskich polityków nie podziela jego optymizmu i uważa, że wdawanie się w rozmowy z komunistami to igranie z ogniem. Podkreślają, że Państwo Środka godzi się na współpracę gospodarczą z wyspą tylko po to, by ją sobie ekonomicznie podporządkować. - Chodzi jedynie o zwiększenie naszej zależności od Pekinu - nie ma wątpliwości Lo Chih-cheng z Soochow University w Tajpej.
Czy Tajwan ma szansę ocalić wolność wchodząc w układy z ogromnym sąsiadem? - To trudne zadanie. Chiny postawiły go pod ścianą, gdy zawarły umowę o wolnym handlu z państwami ASEAN - podkreśla Shih Fanglong. Tajpej nie ma wyjścia i musi podpisać gospodarcze porozumienie z Pekinem, bo inaczej zostanie wypchnięte z lukratywnego rynku przez Tajlandię, Malezję czy Filipiny. - Teraz Chiny mogą dyktować warunki, a stąd już tylko krok do popadnięcia w zależność - dodaje.
Jako memento dla Tajwanu mogą w tej sytuacji brzmieć słowa chińskiego prezydenta Hu Jintao, który pod koniec ub.r. powiedział, że zasada "jeden kraj, dwa systemy" nadal ma szansę się sprawdzić.
tyle wyniosły tajwańskie inwestycje w Chinach w 2008 roku
Piotr Czarnowski
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu