Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Najmocniejszy cios talibowie wymierzyli własnym rodakom

29 czerwca 2018

Poniedziałkowy rajd talibów na Kabul siłą rzeczy przypomina nam wydarzenia sprzed roku, kiedy komando terrorystów zaatakowało Bombaj. Tyle że talibowie zorganizowali swoją operację z większym rozmachem: skierowali do walki większą grupę zamachowców, włączyli do niej samobójców i snajperów, dali im auta, wybrali znacznie lepiej chronione cele.

Tak jak w Bombaju również wczorajszy zamach w Kabulu to potężny cios wymierzony w służby odpowiedzialne za bezpieczeństwo strategicznych obszarów miasta i najważniejszych polityków kraju. Nie ma wątpliwości, że konieczne będzie przeprowadzenie śledztwa, żeby wyjaśnić, w jaki sposób zamachowcy dostali się w pobliże tak newralgicznych celów. Luki w funkcjonowaniu systemu bezpieczeństwa muszą być poznane.

Poniedziałkowy zamach ujawnił też w pełni nowy dylemat NATO i sił amerykańskich w kraju: czy należy skupiać się na zapewnieniu bezpieczeństwa miastom - w których mieszka jednak większość Afgańczyków - czy też wciąż ścigać niewielkie grupki bojowników po odległych wioskach na południu i wschodzie kraju?

Jednak największy cios talibowie wymierzyli samym Afgańczykom i ich nadziejom na przyszłość. Mimo całej przemocy, jaka ma miejsce pod Hindukuszem, jeszcze niedawno opublikowano wyniki badań, z których wynikało, że większość z nich patrzy w przyszłość z większą ufnością niż wcześniej. Talibowie starają się zburzyć ten optymizm, pokazać, że bez ich zgody nie zapanuje spokój w tym kraju i że są zdolni przeprowadzać spektakularne akcje nawet pod nosem sił bezpieczeństwa. Dlatego zaatakowali w poniedziałek, w chwili kiedy prezydent zaprzysięgał ministrów swojego nowego gabinetu. Ta demonstracja bezwzględności miała pozbawić złudzeń zarówno rząd i jego zachodnich sprzymierzeńców, jak i przeciętnych Afgańczyków. Przesłanie jest proste - musicie poddać się naszym żądaniom.

@RY1@i02/2010/012/i02.2010.012.000.010b.001.jpg@RY2@

Paul Wilkinson

Fot. Materiały prasowe

dyrektor Centrum Studiów nad Terroryzmem i Przemocą Polityczną Uniwersytetu St Andrews

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.