Obie strony rozpoczynają teraz mobilizację nomenklatury
Obie strony będą polegać raczej na nieformalnych powiązaniach. Janukowycz może liczyć na nomenklaturę ze wschodniej Ukrainy, Tymoszenko na wielu dyrektorów przedsiębiorstw na zachodzie. A kierownicy przedsiębiorstw mogą skłonić czy przekonywać swoich podwładnych do prawnego lub pozaprawnego wsparcia swojego kandydata. To różnica w porównaniu z wykorzystywaniem zależności służbowych. Trudniej to potem udowodnić, trudno złapać kogoś za rękę. Prędzej spodziewam się, że to prezydent Wiktor Juszczenko może skłonić własne zasoby ludzkie do wsparcia Janukowycza.
Raczej nie. Chodzi bardziej o wierne prezydentowi Juszczence władze lokalne w niektórych, zwłaszcza położonych na zachodzie, częściach kraju. Sam Naływajczenko będzie się raczej starał zachować neutralność. On gra też o swoją przyszłość, więc nie chce stawiać teraz na konia, który 7 lutego może przegrać. Od neutralności Służby Bezpieczeństwa Ukrainy zależą jego dalsze polityczne losy. To dobrze, niech chociaż jedna struktura polityczna na Ukrainie zachowa niezależność w czasie wyborów.
Takie próby będą i z jednej, i z drugiej strony. Ale to niczego nie zmieni. Może co najwyżej przeciągnąć oficjalne ogłoszenie zwycięzcy. Na pewno nie zmienią nazwiska przyszłego prezydenta.
Blok Julii Tymoszenko i Partia Regionów mają de facto parytet. Siły są wyrównane.
, politolog, dyrektor Kijowskiego Instytutu Problemów Zarządzania
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu