Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Polityka zagraniczna

Prezydent UE bez realnej władzy

3 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

Na szczycie 11 lutego Herman Van Rompuy przedstawi ambitny program reformy gospodarczej Unii Europejskiej. Problem jednak w tym, że żaden z liczących się polityków europejskich nie bierze jego propozycji poważnie

Herman Van Rompuy przedstawił ambitny plan przywrócenia dynamizmu gospodarczego Unii Europejskiej. Podczas szczytu w Brukseli 11 lutego przewodniczący Rady UE będzie przekonywał 27 premierów i prezydentów do zmiany systemu edukacji, ograniczenia zabezpieczeń dla pracowników, a także inwestowania w nowe technologie przyjazne dla środowiska.

Debiut w roli tzw. prezydenta Europy pokaże, na ile silna jest pozycja Van Rompuya. Analitycy przekonują już dziś, że szczyt potwierdzi jego marginalną rolę w systemie instytucjonalnym UE.

Nowy program "Europa 2020" zastąpi przyjętą w 2000 r. strategię lizbońską, która miała uczynić z Unii najbardziej konkurencyjną gospodarkę świata. Poprzedni projekt skończył się spektakularną klęską: tylko Finlandia i Szwecja wywiązały się z obietnicy przeznaczenia 3 proc. PKB na badania, a udział zatrudnionych, zamiast osiągnąć 70 proc. osób w wieku produkcyjnym, wzrósł jedynie minimalnie.

- Tym razem Unia nie ma prawa do błędu - przekonuje Van Rompuy. - Jeżeli przynajmniej nie podwoimy tempa wzrostu gospodarczego, który wynosi dziś zaledwie 1 proc. rocznie, europejski model państwa socjalnego będzie nie do utrzymania - mówił były belgijski premier.

I zaproponował dwie zasadnicze zmiany w stosunku do strategii lizbońskiej. Kraje Unii miałyby po raz pierwszy opracować wspólną politykę gospodarczą, a nawet przekształcić Komisję Europejską w coś na kształt unijnego rządu gospodarczego. - Jestem przekonany, że nadchodzące miesiące przywódcy Unii muszą poświęcić na to, jak koordynować sposoby przełamania kryzysu, walkę z bezrobociem i uzdrowienie finansów publicznych - przekonuje prezydent Europy. Po drugie cele określone w nowej strategii miałyby być po raz pierwszy rozliczane. Ci, którzy nie dotrzymają słowa, ponieśliby konsekwencje - być może nawet kary finansowe.

- Z powodu kryzysu finansowego przywódcy państw Unii zdali sobie sprawę, że płyną na tej samej łodzi. Jeśli finanse Grecji toną, uderza to w całą strefę euro - mówi nam Ann Mettler, prezes brukselskiej fundacji Lisbon Council. - Kryzys spowodował dramatyczne pogorszenie stanu finansów publicznych, wzrost bezrobocia z 7 do 11 proc., załamanie tempa wzrostu gospodarczego. Dlatego jeszcze nigdy nie było w Brukseli takiej determinacji, aby dogłębnie zrestrukturyzować gospodarkę.

Van Rompuy chce przekonać stolice UE do powołania wspólnego funduszu na rozwój nowych inwestycji, które byłyby przyjazne dla środowiska. Ograniczenie zabezpieczeń socjalnych miałoby jego zdaniem zmusić Europejczyków do szukania pracy w tych regionach i krajach, gdzie jest dostępna i w zawodach, które są na fali. Zintegrowany miałby zostać także unijny system edukacji m.in. poprzez utworzenie ogólnoeuropejskiego rankingu uniwersytetów. Jednak do realizacji tych pomysłów kraje UE odnoszą się bardzo ostrożnie.

- Nikt się nie zgodzi na wprowadzenie kar za nieprzestrzeganie założeń programu Van Rompuya. Edukacja, regulacje rynku pracy - to wszystko są kompetencje narodowe, których żaden rząd się nie pozbędzie - mówi nam Mikołaj Dowgielewicz, minister ds. europejskich. Jego zdaniem nie ma też szans na powołanie europejskiego rządu gospodarczego. - Kompetencje Komisji Europejskiej, i Europejskiego Banku Centralnego i innych instytucji są ściśle określone. Zmiany są nierealne - tłumaczy.

Podobne obiekcje pozostałych polityków 27 krajów Unii praktycznie przesądzają o tym, iż pomysły Van Rompuya nie wyjdą poza sferę planów. Będzie to zarazem pierwszy namacalny dowód, że były belgijski premier nie jest postacią, z którą liczą się przywódcy państw członkowskich.

@RY1@i02/2010/005/i02.2010.005.000.009a.001.jpg@RY2@

Van Rompuy jest pierwszym przewodniczącym Rady UE

Fot. AFP

jedrzej.bielecki@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.