Steinbach: rezygnacja za większe wpływy BdV
Kontrowersyjna szefowa Związku Wypędzonych (BdV) Erika Steinbach nie daje za wygraną.
Wczoraj zapowiedziała wprawdzie, że jest gotowa zrezygnować z gry o stanowisko w radzie berlińskiego Muzeum Wypędzeń, obwarowała to jednak warunkami, których spełnienie będzie niezwykle trudne dla kanclerz Angeli Merkel.
W zamian za wycofanie kandydatury Steinbach BdV domaga się zmiany ustawy o fundacji "Ucieczka, Wypędzenie, Pojednanie". Według Związku fundacja powinna zostać wykluczona spod politycznej kurateli rządu, który według obecnych przepisów ma ostatnie słowo w kwestii obsady rady programowej. Ponadto Steinbach chce, by liczba przedstawicieli BdV w radzie została "znacząco" zwiększona. Obecnie przysługują im trzy miejsca w 13--osobowym gremium.
Akceptacja postulatów szefowej wypędzonych przysporzyłaby Merkel bez wątpienia wiele pochwał. Zwłaszcza ze strony konserwatywnej części elektoratu CDU/CSU i niektórych mediów krytykujących kanclerz za uległość wobec "nieuzasadnionej polskiej Steinbachofobii". Merkel wie jednak, że koszty takiego posunięcia byłyby olbrzymie: Berlin otworzyłby w ten sposób na nowo konflikt z Polską, która uważa szefową Związku Wypędzonych za rewizjonistkę. W ostatnich tygodniach w blokowanie szefowej BdV "dla dobra stosunków ze wschodnim sąsiadem", mocno zaangażował się też szef niemieckiej dyplomacji, wicekanclerz i lider FDP Guido Westerwelle. A Merkel nie stać na ryzykowanie spokoju wewnątrz koalicji.
Z podobnych powodów raczej nie wchodzi w grę scenariusz odwrotny: jednoznaczne odprawienie z kwitkiem długoletniej posłanki CDU. Merkel nie lubi antagonizować. Dlatego od miesięcy trwają próby kuszenia Steinbach inną posadą w administracji rządowej. Na razie 66--latka zdecydowanie odrzucała jednak takie propozycje.
Paradoksalnie najmniej problematyczny wydaje się trzeci scenariusz: kolejne odłożenie w czasie rozwiązania sporu. Korzysta na tym zarówno Westerwelle, który zbiera punkty wśród zwolenników dobrych relacji z Polską, jak i szefowie bawarskiej CSU, którzy mocno popierają Steinbach, puszczając oko do chadeckiej konserwy. A Merkel niewiele zyskuje, ale też i nie zaognia żadnego z frontów.
Rafał Woś
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu