Mińsk ustępuje w energetycznej wojnie z Rosją
Prezydent Białorusi Aleksander Łukaszenka, z którym Rosja prowadzi energetyczną wojnę, łagodzi swoje stanowisko. Wczoraj ratyfikował dokumenty o nowej unii celnej z Rosją i wysłał do Moskwy delegację na rozmowy o cenie za tranzyt ropy.
Jeszcze w poniedziałek wydawało się, że Mińsk jest gotowy na twardą konfrontację z Moskwą, bo zagroził wstrzymaniem dostaw energii elektrycznej do obwodu kaliningradzkiego. Groźba została oceniona przez Rosję jednoznacznie. - To szantaż - stwierdził Boris Zwieriew z Inter RAO, firmy zaopatrującej Kaliningrad w prąd. Ujawnił on, że jeszcze przed Nowym Rokiem Białorusini zapowiedzieli podwyżkę cen tranzytu o 2,5 razy, a po Nowym Roku "podwyższyli ceny za tranzyt o kolejne prawie 2,5 razy".
Obwód kaliningradzki, po zamknięciu litewskiej elektrowni atomowej w Ignalinie, funkcjonuje niemal wyłącznie dzięki dostarczanej przez terytorium Białorusi. Moskwa wie, że jest to wyjątkowo newralgiczne połączenie. Dlatego planuje jak najszybsze zbudowanie pod Kaliningradem elektrowni atomowej, by obwód stał się energetycznie samowystarczalny.
"Elektryczny szantaż" był etapem trwającej wojny między Moskwą a Mińskiem. Spierają się one o opłaty za tranzyt ropy rurociągiem Przyjaźń do Europy Zachodniej. Kreml chce obłożyć 100--proc. cłem całą ropę, którą dostarcza Białorusi. Z kolei Mińsk domaga się utrzymania ulg, zwłaszcza na tę część, którą potem odsprzedawal Zachodowi. Kupowana po promocyjnej cenie ropa była przerabiana przez tamtejsze rafinerie. Zyski ze sprzedaży stanowiły nawet 15 proc. białoruskiego PKB. Dzięki tym pieniądzom prezydent Aleksander Łukaszenka był w stanie regularnie wypłacać pensje i emerytury oraz prowadzić niezależną politykę.
Eksperci podkreślają, że Rosja dąży do przejęcia kontroli nad białoruskimi firmami zarządzającymi tamtejszym odcinkiem rurociągu Przyjaźń. Jeśli się to stanie, bedzie ona całkowicie zależna od Rosji, bo Kremlowi udało się już wymusić na nim odsprzedanie pakietu kontrolnego w firmie Biełtransgaz, która gwarantowała tranzyt gazu ziemnego do Europy Zachodniej rurociągiem Jamał. To jest groźne także dla Polski, państw bałtyckich oraz Ukrainy - bo Moskwa odzyska wtedy pełną kontrolę nad głównymi sieciami przesyłowymi do Europy.
pc
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu