Dziennik Gazeta Prawana logo

Sankcje sankcjami, a Zachód ratuje Łukaszenkę

27 czerwca 2018

Gdyby nie handel z Unią, reżim w Mińsku byłby znacznie słabszy - skarży się opozycja

Po roku od wyborów prezydenckich na Białorusi, w czasie których Aleksander Łukaszenka spacyfikował opozycję, unijne sankcje wobec Mińska pozostają fikcją. Reżim ma poważne problemy gospodarcze, ale Zachód pozwala mu przetrwać, szeroko otwierając swój rynek na towary białoruskie. W tym roku wartość eksportu z Białorusi do państw UE wzrosła aż o 122 proc. Do Niemiec o 300 proc. Unijne sankcje dla Białorusi to mit.

Kryzys gospodarczy na Białorusi zaczął się, gdy Rosjanie podnieśli stawkę za gaz średnio ze 187 dol. za tysiąc m sześc. w 2010 r. do 270 dol. w 2011 r. Na to nałożyło się zwiększenie wydatków publicznych w przededniu wyborów (m.in. podwyższenie średniej pensji powyżej 500 dol.). Władze zostały zmuszone do dewaluacji rubla i desperackiego szukania kredytów. Rozpoczęły się organizowane oddolnie protesty. Niezadowolenie społeczne zostało jednak opanowane. Decydującą rolę odegrały nie rosyjskie kredyty, lecz zwiększenie eksportu na Zachód.

Unia pomaga...

W tym samym czasie, gdy rósł eksport, zachodni politycy prześcigali się w potępianiu Mińska m.in. za wtrącenie do więzień siedmiu z dziewięciu kandydatów na prezydenta. "W obliczu nieustannych represji Łukaszenki (...) nie możemy postępować inaczej, niż tylko wzmacniać (...) politykę sankcji" - czytamy w liście szefów MSZ Niemiec, Polski, Szwecji i Wielkiej Brytanii opublikowanym m.in. na łamach "Gazety Wyborczej".

Sankcje pozostają jednak symboliczne: zakaz wjazdu do UE 208 białoruskich urzędników, zamrożenie rachunków trzech firm powiązanych z władzą i embargo na handel bronią, choć akurat w tej branży obie strony nie współpracują od lat.

- Łukaszenka pozyskuje twardą walutę głównie dzięki sprzedaży przetworzonej rosyjskiej ropy na Zachód. Wystarczyłoby embargo na produkty ropopochodne, a reżim upadłby - mówi "DGP" Uładzimier Kobiec, koordynator kampanii Europejska Białoruś (na jej czele stoi uwięziony kandydat na prezydenta Andrej Sańnikau).

...reform nie będzie

O realnym embargu Unia jednak nie myśli. W tym roku wartość eksportu do państw UE wzrosła o 122 proc. Zachód skorzystał na załamaniu białoruskiego rubla. Od 1 stycznia euro podrożało z 3973 do 10 970 rubli.

Najważniejszym partnerem Białorusi, poza Rosją, jest Holandia, znana z silnego retorycznego wsparcia dla opozycji. W 2011 roku Holendrzy zasilili Białoruś kwotą 4,8 mld dol. To prawie dwa razy więcej, niż Mińsk uzyskał ze sprzedaży dla Rosji Biełtranshazu Gazpromowi, choć to ta transakcja jest podawana jako przykład wsparcia Kremla dla reżimu.

Dodatnie saldo w handlu z UE to zasługa skokowego wzrostu eksportu do wielu państw Zachodu. Niemcy, także szermujący antyreżimowymi hasłami, kupili od Mińska czterokrotnie więcej towarów niż w tym samym okresie ub.r. Eksport do Włoch wzrósł dwukrotnie, do Portugalii 12-krotnie, do Grecji aż 36-krotnie. Na tym tle 25-proc. wzrost eksportu do Polski to jeden z gorszych wyników. Wzrosła wartość towarów sprzedanych do 22 państw UE (poza Austrią, Danią, Irlandią i Wielką Brytanią; z Maltą Mińsk nie handluje).

Dzięki temu Łukaszenka mógł odłożyć reformy gospodarcze. Polityków liberalnych - jak wicepremier Uładzimier Siamaszka czy szef administracji prezydenta Uładzimier Makiej - odsunięto. Wzmacniane jest za to kontrolowane przez syna prezydenta KGB, któremu przekazano niemal nieograniczone pełnomocnictwa i wyjęto spod kontroli prokuratury. Równolegle trwają tarcia na szczytach władzy. Jesienią do aresztu trafili reżimowy oligarcha Wiktar Szaucou i wiceszef MSW Jauhien Połudzień, autor zmian w prawie o KGB.

@RY1@i02/2011/246/i02.2011.246.00000090b.802.jpg@RY2@

Białoruski eksport do UE wzrósł o 122 proc.

Michał Potocki

michal.potocki@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.