Rynki finansowe federują Unię
Trudno ją nazwać. Nie jest to ani Europa niemiecka, ani francuska, ani grecka. Każdy wciąż ma coś do zrobienia. Grecy np. muszą wykazać się większą dyscypliną budżetową, Niemcy natomiast muszą pokazać więcej solidarności.
Rynki finansowe siłą wrzuciły projekt Europy federalnej z powrotem na agendę. Paradoksalnie zrobiły o wiele więcej dla integracji europejskiej niż ktokolwiek i cokolwiek wcześniej. Stało się to możliwe dzięki brutalnemu pokazaniu słabości europejskiej unii monetarnej, która nie jest oparta na prawdziwej wspólnocie ekonomicznej. Kryzys musi doprowadzić do wzmocnienia integracji.
Zmiany w traktatach to ryzykowna koncepcja. Mamy bazę prawną, która pozwala wymuszać dyscyplinę budżetową. Została ona zapisana w przyjętym niedawno sześciopaku, czyli ustawach dotyczących zarządzania gospodarczego Unią. Umowami międzyrządowymi prościej zmieniać Europę.
Tych kilku prędkości nie należy się obawiać, bo wszystkie kraje członkowskie i tak zmierzają w tym samym kierunku. Co do kierunku mają wątpliwości jedynie Brytyjczycy.
Mamy do czynienia z wymuszoną hegemonią Berlina i Paryża. Docelowo powinna zostać rozszerzona o inne państwa: kraje Beneluksu, Włochy i Polskę. Komisja Europejska powinna być natomiast dalej gwarantem interesu Wspólnoty. Równocześnie politycy powinni zacząć tłumaczyć obywatelom, czym ta nowa Unia jest. Powinni wykazać się większym zaufaniem do ludzi, wiarą w to, że obywatele zrozumieją korzyści płynące z decyzji podejmowanych na szczytach.
@RY1@i02/2011/239/i02.2011.239.00000020b.803.jpg@RY2@
ke
Guy Verhofstadt, przewodniczący grupy liberalnej w Parlamencie Europejskim
Rozmawiała w Brukseli Dominika Ćosić
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu