Łukaszenka oferuje rozmowy i rynkowego rubla i pałę
Aleksander Łukaszenka mimo zapewnień, że gospodarka kraju jest pod kontrolą i nic złego się w niej nie dzieje, coraz bardziej obawia się załamania państwa.
Dzień po tym, jak zaoferował opozycji, UE i Rosji okrągły stół - w dwuznaczny sposób dał do zrozumienia, że w razie protestów w kraju nie zawaha się użyć wojska. Mniej więcej w tym samym czasie zapowiedział urynkowienie w połowie września białoruskiego rubla, co uderzy w oszczędności obywateli.
- Kurs rubla białoruskiego będzie określany poprzez popyt i podaż jak każdy towar. Nie planujemy sztucznego podtrzymywania kursu - oświadczył wczoraj Łukaszenka. - Wszyscy, który chcą kupić dewizy - za czym nasza ludność tak jęczy, zwłaszcza w Mińsku - będą mieli taką możliwość - obiecał. Na Białorusi od miesięcy brakuje dewiz; wcześniej w obawie przed dewaluacją i spadkiem siły nabywczej rubla Białorusini masowo skupowali obce waluty. Obecnie oficjalny kurs dolara to 5 tys. rubli.
Mniej więcej w tym samym czasie, gdy państwowa agencja BiełTA podawała depeszę o urynkowieniu rubla, spłynęła kolejna, o tym, że prezydent Białorusi rozmawiał na temat użycia wspólnych sił poradzieckiej Organizacji Układu o Bezpieczeństwie Zbiorowym ODKB w celu zapobiegania przewrotom państwowym. - Jeśli zrealizujemy wszystko, o czym mówiliśmy, szczególnie w sferze zastosowania sił wspólnego reagowania (KSOR), to będzie to niewątpliwy postęp - ocenił. Dodał następnie: "Nikt nie zaatakuje nas dzisiaj frontem, wojną, ale wielu swędzą ręce, żeby przeprowadzić przewrót konstytucyjny". ODKB - poradziecką organizację wojskowo-polityczną - tworzą: Rosja, Białoruś, Kazachstan, Armenia, Kirgistan i Tadżykistan. Łukaszenka przewodniczy obecnie temu paktowi.
Również wczoraj politycy opozycji komentowali propozycję okrągłego stołu, którą nieoczekiwanie złożył Łukaszenka. Dla większości z nich warunkiem podstawowym rozpoczęcia jakichkolwiek rozmów jest zwolnienie wszystkich więźniów politycznych.
- O realnym pragnieniu władzy rozpoczęcia przemian i prowadzenia w tym celu konkretnego dialogu powinno świadczyć uwolnienie więźniów sumienia. Inaczej istnieje wielkie prawdopodobieństwo, że jest to tylko handel i teatr polityczny - uważa Aleksander Milinkiewicz, lider Ruchu "O Wolność". Szef Zjednoczonej Partii Obywatelskiej Anatol Labiedźka ocenił, że jeśli propozycja Łukaszenki zawiera wcześniejsze postulaty opozycji - dostępu do mediów państwowych i warunków przeprowadzenia wyborów - a także kwestii uwolnienia więźniów politycznych, "to jest to perspektywiczne". - Co to za dialog z ludźmi w więzieniach? To profanacja - komentował inny z byłych kandydatów na prezydenta Uładzimir Niaklajeu.
ND, PAP, SWABODA, BIEŁTA
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu