Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Mińsk pod presją i bez prądu

3 lipca 2018

Mińsk przez dobę pozostawał odcięty do rosyjskiego prądu. Dług za energię, który z trudem spłaca pogrążona w głębokim kryzysie Białoruś, stał się instrumentem politycznego nacisku w rękach Kremla. Cel Moskwy - przejęcie strategicznych aktywów w Mińsku.

Rosyjski koncern energetyczny Intier RAO JeES wstrzymał dostawy prądu Białorusinom w nocy z wtorku na środę. Za powód posłużyły zaległości Mińska ze spłatą rachunków za energię.

Podobne problemy wystąpiły także przed miesiącem, jednak wówczas Rosjanie jedynie ograniczyli dostawy o połowę.

Wczoraj władze w Mińsku w trybie pilnym pozwoliły Biełenergo na zakup walut z rezerw banku centralnego i po południu Rosjanie dostali drugą transzę spłaty w rozmiarze 600 mln rosyjskich rubli (ok. 60 mln zł). Od północy 30 czerwca Rosjanie mieli wznowić dostawy. Na spłatę reszty długu (ok. 60 mln zł) Mińsk ma niespełna tydzień.

Choć wicepremier Rosji Igor Sieczin zapewniał, że sprawa nie ma podtekstu politycznego, eksperci sądzą, że to kolejny element presji m.in. na sprzedaż Rosjanom najatrakcyjniejszych białoruskich firm.

- Rosji nie chodzi o zniszczenie naszej gospodarki, ale o jej stałe nękanie, by zagnać zwierza w pułapkę. Pozbawienie dostaw prądu to jasny sygnał: jeśli Mińsk nie spełni żądań, może zostać pozbawiony energii, rynków zbytu, pieniędzy; wszystkiego, bez czego życie polityczne Alaksandra Łukaszenki się skończy - mówi "DGP" wiceszef opozycyjnego ruchu Mów Prawdę! Andrej Dźmitryjeu.

Białoruskie władze zapowiadają zwiększenie produkcji prądu u siebie, by uniezależnić się od importu z Rosji, który pokrywa 13 proc. krajowego zapotrzebowania.

Nerwowa sytuacja z prądem nakłada się na cotygodniowe akcje protestu organizowane oddolnie pod hasłem "narodnyja hulańni" (ludowe spacery). Co środę o 19 na głównych placach białoruskich miast gromadzą się ludzie - bez transparentów i haseł, by nie dawać milicji pretekstu do interwencji. Lecz wczoraj do aresztu trafiło kilkanaście osób, w tym wielu dziennikarzy. W Grodnie zatrzymana została wiceprzewodnicząca Związku Polaków na Białorusi Renata Dziemiańczuk.

Nadgorliwość sił porządkowych w tłumieniu milczących protestów spowodowana jest strachem przed kolejnymi dymisjami. W poniedziałek Łukaszenka zwolnił odpowiedzialnego za tłumienie protestów szefa mińskiej milicji gen. mjr. Leanida Farmahieja.

Michał Potocki

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.