Bankier Izraela chce być szefem MFW
Prezes banku centralnego Izraela może się okazać czarnym koniem w wyścigu o fotel szefa MFW. Stanley Fischer, który zgłosił w miniony weekend swoją kandydaturę, przez wiele lat był zastępcą dyrektora zarządzającego funduszu i zyskał w tym czasie duży szacunek za swoje kompetencje. To obywatel zarówno Izraela, jak i USA, który może także uzyskać poparcie krajów arabskich, bo wspierał władze Autonomii Palestyńskiej w zbudowaniu nowoczesnego systemu finansowego.
Na razie faworytką w walce o schedę po Dominique’u Straussie-Kahnie jest francuska minister gospodarki i finansów Christine Lagarde. Popierają ją wszystkie kraje Unii Europejskiej. Mają one jednak tylko 35 proc. głosów w radzie MFW. Dlatego Lagarde, aby stanąć na czele funduszu, musi przekonać do siebie także kraje spoza Europy (przede wszystkim USA).
W starciu bierze także udział prezes banku centralnego Meksyku Agustin Carstens, który jednak do tej pory też nie zdołał przekonać do swojego kandydatury nikogo spoza własnego regionu. Dlatego niespodziewanie zwycięzcą może się okazać Fischer.
J.Bie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu