Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Kreml szantażuje Łukaszenkę

3 lipca 2018

MOSKWA OGRANICZAJĄC dostawy prądu, próbuje zmusić Białoruś do sprzedaży atrakcyjnych spółek

Kreml, korzystając z problemów gospodarczych Białorusi, wywiera presję na Alaksandra Łukaszenkę, usiłując zmusić go do sprzedaży atrakcyjnych spółek. Najpierw odcięto prąd z Rosji. Zapowiadają się również problemy z porozumieniem w sprawie ceny gazu. Równocześnie na Białorusi szybko rośnie niezadowolenie z polityki reżimu.

Wczoraj o północy rosyjski Intier RAO JeES o połowę ograniczył dostawy energii elektrycznej na Białoruś. Tamtejsza BiełEnerha z braku dewiz przestała płacić za prąd i jej dług przekroczył właśnie 1 mld rosyjskich rubli (98 mln zł). Jeśli Mińsk nie ureguluje rachunków, 19 czerwca Rosja w ogóle wstrzyma dostawy prądu, które zaspokajają 13 proc. białoruskich potrzeb.

- To zwykła operacja komercyjna, nie ma sensu dramatyzować - uprzedzał zarzuty o motywację polityczną rosyjski minister energetyki Siergiej Szmatko. Z drugiej strony Moskwa nieprzypadkowo akurat w tym momencie postanowiła wyegzekwować dług. Trwają bowiem targi o kontrolę nad białoruskimi aktywami. Wczoraj w Mińsku oficjalnie podpisano porozumienie o de facto rosyjskim kredycie w wysokości 3 mld dol. Jednym z warunków wypłaty 10-letniej pożyczki jest sprzedanie Rosji firm o wartości 7,5 mld dol.

Rosjanie wymieniają konkretne firmy, m.in. operatora sieci przesyłowej gazu Biełtranshaz. Mińsk stawia warunek: oddamy Biełtranshaz, jeśli Rosja zgodzi się sprzedawać nam surowiec po wewnątrzrosyjskich cenach. W ten sposób Łukaszenka chce zmusić Kreml do powrotu do zarzuconego w ostatnich latach dotowania białoruskiej gospodarki. To ryzykowne posunięcie, ponieważ spory o cenę gazu niejednokrotnie prowadziły do ograniczenia dostaw błękitnego paliwa.

W tej sytuacji może się okazać, że pierwszą sprywatyzowaną pod rosyjskie dyktando firmą będzie potasowy Biełaruśkalij. Wczoraj agencja Prajm-TASS potwierdziła to, o czym wcześniej pisał m.in. "DGP". O przejęcie 50 proc. + 1 udziału za prawie 15 mld dol. stara się oligarcha Sulejman Kierimow, który w zeszłym roku podporządkował sobie dwa rosyjskie koncerny potasowe. Jeśli do swojego portfolio dołączy jeszcze firmę z Soligorska, stworzy największy potasowy koncern na świecie. Kierimowowi musi zależeć, ponieważ - jak twierdzi Intierfaks - zgodził się przekazać Mińskowi 1 mld dol. jeszcze przed zawarciem umowy.

Tymczasem szalejąca drożyzna, brak dolarów w kantorach i 56-proc. dewaluacja rubla coraz bardziej frustrują zwykłych Białorusinów. Ludzie, nie oglądając się na pogrążoną w marazmie opozycję, zaczynają się samoorganizować za pośrednictwem portali społecznościowych. Pod presją kilkuset kierowców, którzy blokowali we wtorek najważniejszą ulicę Mińska, władze wycofały się częściowo z podwyżki ceny paliwa. - Umówmy się, że paliwa od jutra rana będą kosztować nie 5200 (2,82 zł), ale maksymalnie 4500 rubli (2,44 zł) - powiedział wczoraj Łukaszenka.

Władze coraz bardziej nerwowo reagują na rosnące niezadowolenie. KGB 3 czerwca zatrzymał dwie osoby, które za pośrednictwem portalu społecznościowego WKontaktie nawoływały Białorusinów do wyjścia na ulice w ramach "marszu milionów". Coraz większą popularność zdobywają też cotygodniowe spotkania ludzi na głównych placach swoich miast, którzy dyskutują o sytuacji w kraju.

- Mimo trwających represji poczucie niezadowolenia powoli zaczyna przeważać nad strachem - mówi "DGP" wiceszefowa opozycyjnego Młodego Frontu Nasta Pałażanka. Łukaszenka ma powody do obaw. W bardzo podobny sposób zaczynały się rewolucje na Bliskim Wschodzie.

@RY1@i02/2011/112/i02.2011.112.000.011a.001.jpg@RY2@

Fot. Forum

Białorusini coraz częściej organizują antyrządowe manifestacje

Michał Potocki

michal.potocki@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.