Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Rumunia ma tarczę antyrakietową zamiast Polski

27 czerwca 2018

Po ponad roku Bukareszt i Waszyngton zakończyły negocjacje w sprawie rozmieszczenia na terenie Rumunii elementów amerykańskiej tarczy antyrakietowej.

Porozumienie zostanie podpisane jesienią - ogłosił w czwartek szef MSZ Rumunii Teodor Baconschi. Porozumienie jest podobne do umowy, którą wynegocjowała Polska w czasie prezydentury Georgea W. Busha i z której wycofała się administracja Baracka Obamy. W przypadku Rumunii chodzi o tarczę stricte amerykańską, a nie o bliżej niesprecyzowany projekt natowski czy natowsko-rosyjski, o których w ostatnim czasie debatowano i których szanse na realizacje są niewielkie.

- Obie ekipy negocjatorów zakończyły pracę nad tekstem porozumienia w sprawie lokalizacji amerykańskiego systemu obrony przeciwrakietowej w Rumunii - powiedział wczoraj minister spraw zagranicznych. Baconschi wyjaśniał, że umowa zostanie podpisana jesienią, a następnie ratyfikowana przez parlament Rumunii. - Ten system obrony będzie spełniał podwójną rolę: chronił kraj i zniechęcał przed ewentualnymi atakami - mówił szef MSZ. Według niego zaangażowanie Rumunii w ten projekt "zwiększa prestiż i wiarygodność" państwa.

Wcześniej, we wtorek, prezydent Rumunii Traian Basescu ogłosił, że Bukareszt i Waszyngton uzgodniły, iż elementy tarczy antyrakietowej zostaną rozmieszczone na południu kraju, w bazie sił powietrznych Deveselu, niedaleko miejscowości Caracas, przy granicy z Bułgarią.

Na terenie tej bazy, wybudowanej w latach 50. z pomocą Związku Radzieckiego, rozmieszczone zostaną 24 antyrakiety SM-3. W Deveselu stacjonować będzie maksymalnie 500 żołnierzy amerykańskich. Rakiety SM-3 to najbardziej zaawansowany projekt w tej dziedzinie. Do stycznia 2008 roku przeprowadzono trzynaście testów różnych systemów SM-3, z czego 10 ostatnich zakończyło się skutecznym zestrzeleniem celu.

Negocjacje dotyczące miejsca i warunków rozmieszczenia antyrakiet na terytorium Rumunii rozpoczęły się w lutym 2010 r., po tym jak Rada Bezpieczeństwa Narodowego tego kraju zaakceptowała amerykańską propozycję stacjonowania na jej terytorium antyrakiet od około 2015 roku. Projekt w Rumunii będzie kosztował 400 mln. dolarów. Wszystkie koszty z nim związane pokrywa rząd amerykański.

Stanowisko wobec tarczy zajęła już Rosja. Szef dyplomacji tego kraju Siergiej Ławrow ocenił, że projekt może "stwarzać w przyszłości ewentualne zagrożenia dla jej sił strategicznych". - Z żalem konstatujemy, że praktyczne kroki zmierzające do stworzenia europejskiego segmentu globalnego systemu obrony przeciwrakietowej USA są podejmowane w oderwaniu od rosyjsko-amerykańskiego dialogu na tematy antyrakietowe, rozpoczętego za sprawą prezydentów Dmitrija Miedwiediewa i Baracka Obamy - mówił Ławrow. Moskwa tarczę antyrakietową określa mianem konia trojańskiego USA.

W tej chwili w Rumunii stacjonuje ok. 100 Amerykanów w bazie lotniczej Mihai Cogalnieanu w Konstancy. Siły USA mają również w tym kraju do dyspozycji poligon w Babadag, niedaleko delty Dunaju, i port morski w samej Konstancy. W 2003 roku baza w Cogalniceanu posłużyła jako hub do przerzutu sił amerykańskich biorących udział w inwazji na Irak. Miało się w niej również znajdować tajne więzienie CIA.

Zbigniew Parafianowicz

adevarul, mediafax

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.