Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Łukaszenka: Zamach w metrze już został wyjaśniony

1 lipca 2018

Szef białoruskiego MSW Anatol Kulaszou ogłosił wczoraj ujęcie trzech mężczyzn podejrzanych o organizację poniedziałkowego zamachu w Mińsku. Prezydent Aleksander Łukaszenka otwarcie zapowiada rozprawę z opozycją.

- Mamy film, który wyraźnie pokazuje, jak jeden z podejrzanych przychodzi na stację Kupałauską, zjeżdża na Kastrycznicką (to połączone korytarzem stacje przesiadkowe dwóch linii metra - red.), trafia na peron, zostawia torbę na ławce i odchodzi, manipulując w kieszeni kurtki, po czym następuje wybuch - ogłosił nadzorujący śledztwo zastępca prokuratora generalnego Andrej Szwied. Eksplozja zabiła 12 osób, a raniła niemal 200 kolejnych.

Podejrzani mężczyźni to młodzi robotnicy - w tym tokarz i elektryk - spoza stolicy. Za terroryzm grozi im kara śmierci przez strzał w potylicę. Łukaszenka mówił, że jeden z nich przyznał się nie tylko do organizacji zamachu w metrze, ale i wszystkich innych aktów terroru, do których doszło w historii Białorusi: wybuchu w Witebsku w 2005 r. i Mińsku w 2008 r.

Część ekspertów ma jednak wątpliwości co do prawdziwości tych oświadczeń. Zadają pytanie, po co KGB publikowało wczoraj portrety pamięciowe obu sprawców, skoro zostali oni zatrzymani w nocy z wtorku na środę. Niepokój wzbudzają zaś zapowiedzi przedstawicieli władz, które potwierdzają wcześniejsze obawy o zaostrzeniu represji wobec i tak spacyfikowanej po grudniowych wyborach opozycji.

- Poleciłem przejrzeć oświadczenia działaczy politycznych. Szukamy teraz współsprawców i zleceniodawców. Może ci działacze od tzw. piątej kolumny powiedzą, kto to zlecił. Wszystkich przesłuchać, nie zwracając uwagi na żadną demokrację, skamlenie i wycie zagranicy - mówił Łukaszenka w telewizji. Z kolei publicysta prezydenckiej gazety "Sowietskaja Biełorussija - Biełaruś Siegodnia" Dźmitry Krat otwarcie napisał, że zabójców należy szukać w szeregach opozycji. Na efekty nie trzeba było długo czekać. Już wczoraj KGB przesłuchało szefa chadecji w Homlu Jurego Klimowicza. - Cel jest jasny: powiązać wybuch z opozycją - przewiduje szef najstarszej siły opozycyjnej, Partii BNF, Alaksiej Janukiewicz.

Tymczasem władze Mińska ogłosiły wczoraj, że rodziny ofiar otrzymają odszkodowania w wysokości 28 mln miejscowych rubli (25 tys. zł), ranni od 700 tys. do 3,5 mln (od 630 do 3,1 tys. zł) w zależności od stopnia obrażeń.

Michał Potocki

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.