Chorzy boją się wolnego handlu
Negocjowana właśnie umowa o wolnym handlu z UE wzbudza protesty w Indiach. Mieszkańcy kraju boją się, że stracą dostęp do tanich leków generycznych.
W środę na ulicach Delhi manifestowało 2 tys. ludzi zakażonych wirusem HIV nie tylko z Indii, ale i innych państw Azji. - Ponad 80 proc. leków na AIDS przepisywanych 175 tys. chorych w krajach rozwijających się to indyjskie generyki - tłumaczył Paul Cawthorne z Lekarzy bez Granic. Leki odtwórcze są znacznie tańsze niż ich zachodnie oryginały. Koncerny farmaceutyczne, wspierane przez Światową Organizację Handlu, walczą z nimi, oskarżając ich producentów o łamanie zasad ochrony patentowej.
Umowa o wolnym handlu między Indiami a Unią Europejską zmusi Delhi do przyjęcia tzw. klauzuli wyłączności danych rejestracyjnych. Chodzi o ograniczenie prawa do korzystania z dokumentacji użytej przez producenta oryginalnego leku. Zastosowanie takiej klauzuli w przypadku Indii może grozić bankructwem wielu firm produkujących leki generyczne i ograniczeniem dostępu do leczenia dla wielu chorych na AIDS, gruźlicę czy malarię nie tylko na subkontynencie indyjskim, ale i w innych krajach Trzeciego Świata. - Indie służą państwom rozwijającym się jako tania apteka - komentował Anand Grover, sprawozdawca ONZ ds. prawa do ochrony zdrowia.
- Europo, odczep się od naszych leków - mówił nieformalny lider protestu Apiwak Kwangkeaw, szef Tajskiej Sieci Osób Żyjących z HIV/AIDS. - Oba kluczowe dla nas leki kupujemy w Indiach. Dzięki nim żyją dziesiątki tysięcy Tajów - dodawał.
Michał Potocki
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu