Wirus rewolucji przedostał się do Indii
Protesty przeciw wysokim cenom żywności dotarły do Indii. Kilkudziesięciotysięczna demonstracja sparaliżowała wczoraj stolicę kraju New Delhi. Związki zawodowe - organizatorzy protestu - nie ukrywały, że zostały zainspirowane skutecznością społecznych manifestacji w Egipcie i Tunezji, gdzie rozruchy wywołane cenami żywności i wysokim bezrobociem doprowadziły do upadku rządzących od lat dyktatorów.
Pomimo podejmowanych prób indyjski rząd nie zdołał zahamować szybujących cen żywności. Choć w ciągu ostatniego roku aż siedmiokrotnie podnoszono stopy procentowe, nie udało się zaradzić dwucyfrowej inflacji, która mocno uderza w większość z ponad miliarda Hindusów. Według Międzynarodowego Funduszu Walutowego, w 2010 r. Indie, będące trzecią co do wielkości gospodarką w Azji, wykazały się najwyższą inflacją wśród państw BRIC (Brazylia, Rosja, Indie, Chiny). W ciągu roku cebula zdrożała o 33 proc., owoce i mleko o ponad 20 proc., warzywa o 15,54 proc.
ONZ ostrzega jednak, że to nie koniec. W styczniu ONZ-owski indeks cen na 55 podstawowych artykułów żywnościowych osiągnął najwyższy w historii pułap - 231 punktów, o ponad 3 proc. więcej od poprzedniego rekordu z 2008 r. Wówczas globalny kryzys żywnościowy wywołał falę zamieszek w Somali, Kamerunie i na Haiti.
Obecne wysokie ceny żywności, spowodowane kataklizmami, niską podażą oraz spekulacją, były przyczyną trwających od kilku tygodni zamieszek w krajach arabskich.
nd
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu