NATO obawiało się prowokacji
Z depeszy ujawnionej przez WikiLeaks wynika, że stan rosyjskiej armii może ją skłonić do użycia broni jądrowej nawet w konflikcie lokalnym.
Wzrost rosyjskiej aktywności powinien zostać uwzględniony w NATO- -wskim planowaniu militarnym, apelowali Litwini i Norwegowie po białorusko-rosyjskich manewrach wojskowych Ładoga-2009 i Zapad-2009. Z ujawnionej depeszy wynika, że ćwiczenia, w których wzięło udział 33 tys. żołnierzy z Rosji i Białorusi, wywołały olbrzymie zaniepokojenie w krajach naszego regionu. Amerykański ambasador przy Sojuszu Ivo Daalder pisał w wiadomości do centrali, że "rosyjskie siły zbrojne nie są zdolne do reakcji w przypadku dwóch małych konfliktów w różnych rejonach geograficznych jednocześnie. Wciąż polegają one na użyciu taktycznej broni nuklearnej".
Co do tego, że manewry mają charakter prowokacyjny, nie miał wątpliwości nawet sekretarz generalny NATO Anders Fogh Rasmussen. Polska, Czechy, Rumunia i kraje bałtyckie apelowały o stałe konsultacje w sprawie Rosji w ramach Sojuszu. "Polska narzeka, że »NATO milczało w trakcie ćwiczeń«" - czytamy w depeszy Daaldera.
Przeciwnego zdania byli jednak Niemcy (o czym niedawno pisał "Die Welt") i Włosi. Rzym apelował, by nie dramatyzować, zaś Berlin twierdził, że "rozmiary i cel ćwiczeń nie są sprzeczne z naszym rozumieniem stosunków NATO - Rosja". Zdaniem Niemców Moskwa nie naruszyła w ten sposób żadnych zobowiązań wobec Zachodu.
Mimo to amerykański przedstawiciel przy NATO twierdzi, że rosyjskie manewry przy granicach z Polską, Litwą i Finlandią zjednoczyły członków Sojuszu bardziej niż zazwyczaj. "Jednym z największych silników napędowych dla jedności NATO jest rosyjska skłonność do działań niewygodnych dla sojuszników" - pisze Ivo Daalder w ujawnionej notatce.
mwp
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu