Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Polityka zagraniczna

Unii opłaca się pomaganie

2 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

W ubiegłym roku wydaliśmy np. 1,1 mld euro, czyli o 300 mln więcej, niż pierwotnie zakładaliśmy. Większość z tych pieniędzy poszła na pomoc dla Haiti, gdzie rok temu doszło do katastrofalnego trzęsienia ziemi, oraz do Pakistanu nawiedzonego przez niespotykany powodziowy kataklizm. W tym roku bardzo martwi nas sytuacja w Afryce, zwłaszcza w Sudanie, w którym nastąpi secesja południowej części kraju. Mam nadzieje, że nie dojdzie tam do katastrofy humanitarnej. Jednak jeśli sytuacja się zaostrzy, Unia Europejska będzie się starała pomóc.

To jest pytanie, które sama sobie bardzo często zadaję. Na pierwszy rzut oka pomoc humanitarna wydaje się dziedziną, na której najłatwiej oszczędzić. Są jednak dwa bardzo ważne argumenty za tym, by nie okrajać budżetu na projekty mojego resortu. Pierwszy to konsekwencje katastrof humanitarnych dla Europy. Jest oczywiste, że jeśli nie pomożemy mieszkańcom Trzeciego Świata zbudować godnych warunków życia w ich własnych krajach, to wkrótce będziemy ich mieć u siebie. Na przykład w Jemenie jest między 200 a 500 tys. uchodźców somalijskich. Dostarczamy Jemenowi 15 mln euro pomocy właśnie po to, by zatrzymać w regionie tę falę migrantów. Gdyby trafili do Europy, koszt przyjęcia pół miliona Somalijczyków byłby zdecydowanie wyższy.

Poparcie mieszkańców Europy dla aktywnej polityki pomocy humanitarnej. Bardzo uważnie przyglądam się badaniom Eurobarometru w tej sprawie i widzę, że od początku kryzysu spadło ono ledwie nieznacznie. Nadal ośmiu na dziesięciu mieszkańców UE jest za. Z tego co wiem, w Polsce ten odsetek wynosi 79 proc.

Bardzo na to uważamy. Zresztą we własnym interesie. Gdybyśmy tego nie robili, sami wystawialibyśmy się na strzał. W moim resorcie pracuje 600 osób. Połowa z nich jest na miejscu, czyli wszędzie tam, gdzie trafia nasza pomoc: w Darfurze, Nigrze czy Pakistanie. Oni na bieżąco sprawdzają, czy dostarczone przez nas pieniądze naprawdę poszły np. na lekarstwa dla tysiąca dzieci. Jeśli tak się nie dzieje, zmieniamy partnerów i pieniądze przestają płynąć. Na dodatek co roku dodatkowo sprawdzamy jedną trzecią naszych partnerów: organizacji rządowych i pozarządowych. Jeśli coś nam się nie podoba, kończymy współpracę. Jak na razie system działa. Jestem komisarzem od roku i w tym czasie nie było żadnych afer ze sprzeniewierzeniem unijnej pomocy humanitarnej.

Polska dostała natychmiastową pomoc już pierwszego dnia po uderzeniu fali powodziowej. W ramach unijnych mechanizmów solidarnościowych trafił do was sprzęt ratowniczy i fachowcy z sąsiednich krajów Unii. Polska dostanie jeszcze ponad 100 mln euro z unijnego funduszu solidarności (taka jest propozycja Komisji Europejskiej, którą musi zatwierdzić jeszcze Europarlament i Rada Unii Europejskiej - red.). Oczywiście to ledwie mała część całkowitych zniszczeń, które szacowane są na ok 3 mld euro. Ale bez wątpienia przyda się i ta suma.

@RY1@i02/2011/035/i02.2011.035.000.009b.001.jpg@RY2@

Fot. Parlament Europejski

Kristalina Georgiewa*

ROZMAWIAŁ RAFAŁ WOŚ

, unijna komisarz ds. rozwoju i pomocy humanitarnej. Według sondaży jest obecnie najbardziej popularnym politykiem w Bułgarii

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.