Warszawa stolicą unijnej polityki wschodniej
Szczyt Partnerstwa Wschodniego odbędzie się jesienią w Polsce, a nie - jak pierwotnie planowano - 27 maja na Węgrzech. Oficjalnie to efekt unijnych uzgodnień, faktycznie jedną z przyczyn było wyznaczenie przez Francję tego samego terminu na szczyt G20.
Według szefa MSZ Radosława Sikorskiego, który poinformował wczoraj o zmianie daty, przeniesienie spotkania do Warszawy zostało uzgodnione z Węgrami i szefem Rady Europejskiej Hermanem Van Rompuyem. - Będzie to być może najważniejsze wydarzenie polskiej prezydencji - mówił minister. Współprzewodniczącymi spotkania będą - jak wcześniej podawano - premierzy Donald Tusk i Viktor Orban.
Przyczyna tkwi jednak w kalendarzu, co przyznał zastępca Sikorskiego Mikołaj Dowgielewicz. - Powody są przede wszystkim organizacyjne, związane z tym, że w maju nagromadziło się wiele szczytów - mówił wiceszef MSZ. Francja bowiem, ignorując zapowiedziany znacznie wcześniej na 27 maja szczyt Partnerstwa, zwołała w Deauville na 26 i 27 maja własny szczyt, tym razem przywódców państw G20.
We wrześniu lub w październiku do Warszawy, która będzie wówczas sprawować unijną prezydencję, przyjadą zatem przywódcy państw Unii Europejskiej i pięciu prezydentów krajów Partnerstwa Wschodniego: Armenii, Azerbejdżanu, Gruzji, Mołdawii i Ukrainy. Otwarta pozostaje sprawa uczestnictwa przedstawicieli Białorusi, gdzie trwają represje wobec opozycji. Jeśli ktokolwiek z Mińska zostanie zaproszony do Polski, będzie to zapewne odpowiadający za gospodarkę i uznawany za liberała wicepremier Uładzimier Siamaszka.
Michał Potocki
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu