Francja czuje się winna za chłód w relacjach z Polską
To jest dla Francji sytuacja wyjątkowa: kraj bije się w piersi. I to z powodu "zmarnowania w ciągu minionych dwóch dekad ogromnego kapitału przyjaźni, jaki zbudowali w Polsce kolejno Ludwik XV (miał żonę Polkę), Napoleon, Chopin, Marie-Curie i wszyscy ci, którzy nad Sekwaną wspierali ruch Solidarności" - napisał w dniu przyjazdu do Warszawy Francois Hollande’a największy francuski dziennik "Le Figaro".
Nie dość, że konserwatywne pismo nie jest odosobnione, bo to samo twierdzą wszyscy jego główni rywale, od "Le Monde" poczynając, ale dodatkowo winą za takie niepowodzenie zdecydowanie w większym stopniu obciąża Francuzów niż Polaków. To przede wszystkim próba utrzymania na przełomie lat 80. i 90. podzielonych Niemiec i sowieckiej strefy wpływów. Potem były zawiedzione nadzieje na uczynienie z Francji głównego adwokata Polski na drodze do integracji z Unią (rolę tę przyjęły Niemcy). Dalej niezrozumienie przez Jacquesa Chiraca polskiej słabości do USA i ostra krytyka udziału naszego kraju w operacji irackiej. I wreszcie postawienie przez Nicolasa Sarkozy’ego na stosunki z Afryką i południem Europy ("Unia Śródziemnomorska") kosztem Europy Środkowej.
Polskę "Le Figaro" obciąża winą za chłód w relacjach między Paryżem i Warszawą tylko z powodu braci Kaczyńskich i ich "nacjonalistycznego zaślepienia". Ale zdaniem dziennika to już zamierzchła przeszłość: Polska ma od 5 lat "pragmatycznego lidera", który zdecydowanie postawił na stosunki z Unią Europejską, a nie z USA. Tyle że Francja do tej pory nie wyciągnęła z tego wniosków: o ile Niemcy mają 26 proc. polskiego importu, o tyle Francja zaledwie 6 proc.
Czy teraz Paryż zmieni strategię? W piątek francuski przywódca po raz pierwszy od objęcia władzy wyjechał za granicę z tak dużą delegacją biznesu. Towarzyszyło mu 30 prezesów największych firm, w tym Arevy i EDF. Francuzi chcą u nas budować elektrownie jądrowe, podejmą też walkę o dostarczenie armii łodzi podwodnych i systemów obrony przeciwlotniczej.
Francois Hollande chce także włączyć nasz kraj do wąskiego grona strategicznych partnerów Francji. Skoro pod rządami Davida Camerona Wielka Brytania coraz bardziej odpływa od Europy, to Trójkąt Weimarski, poszerzony o Włochy i Hiszpanię, ma być teraz podstawą dla budowy europejskiej polityki obronnej.
Być może jednak jeszcze ważniejsza od konkretnych decyzji jest zmiana tonu francuskiego dyskursu wobec Polski, tak w ustach francuskich przywódców, jak i francuskich mediów. "Le Figaro" podkreśla, że nowa Unia nie jest już podzielona na biedny Wschód i bogaty Zachód, tylko chore Południe i zdrową Północ. I nie ma wątpliwości, że Polska należy do tej ostatniej. Od tego już tylko krok do przeprowadzenia przez Paryż równie rewolucyjnej przebudowy strategii dyplomatycznej jak ta, która kilka lat temu spowodowała, że głównym partnerem Warszawy przestał być Waszyngton, a stały się Bruksela i Berlin.
@RY1@i02/2012/224/i02.2012.224.00000080d.802.jpg@RY2@
Jędrzej Bielecki, dziennikarz działu życie gospodarcze świat
Jędrzej Bielecki
dziennikarz działu życie gospodarcze świat
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu