Japońskie firmy boją się gniewu Chin
Japończycy liczą straty i myślą o ograniczeniu obecności w Chinach. To efekt największych od lat antyjapońskich protestów, które wybuchły po zakupie przez rząd w Tokio spornych wysepek Senkaku (Diaoyu). Pracę w Chinach wstrzymały fabryki m.in. Canona, Panasonica, Toyoty, Hondy i Mazdy, atakowane były japońskie sieci handlowe i restauracje. Tymczasem chińskie firmy mogą mieć problemy z wejściem na rynek europejski. Polski rząd zamknie dostęp do zamówień publicznych firmom spoza Unii. O podobnych ograniczeniach myśli też Komisja Europejska.
@RY1@i02/2012/181/i02.2012.181.00000010c.802.jpg@RY2@
AFP/East News
"To własność Chin" - głosi napis na chińskiej fladze, którą zasłonięto japońską restaurację w Pekinie
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu