Janukowycz uwalnia się od oligarchów i od Europy
Sprawa jest delikatna. Od pewnego czasu na Ukrainie mamy do czynienia z pełzającą rewolucją w wydawałoby się zakonserwowanym układzie oligarchicznym. Do tej pory ważnych było kilka nazwisk: Firtasz, Klujew, Kołomojski, Bałoha, Achmetow. To ludzie wielkiego biznesu, których z polityką łączy mandat poselski lub ministerialne stanowisko. Oligarchiczna mapa wpływów jednak się zmienia. Urzędujący prezydent Wiktor Janukowycz - po doświadczeniach pomarańczowej zdrady - zdaje się nie do końca ufać nawet swoim przyjaciołom z Doniecka. Buduje własny klan. Wzorowaną na jelcynowskiej rodzinę. Jeden z synów przejmuje kontrolę nad złożami gazu. Inny działa w branży budowlanej. Finansowe imperium powstaje z błogosławieństwem ojca. O akceptacji dla takiej skali nepotyzmu polski polityk może tylko pomarzyć. To, co w Polsce jest nie do zaakceptowania, na Ukrainie ma jednak swoje - jak mawiał klasyk - plusy dodatnie. Jakkolwiek cynicznie to zabrzmi, umacnianie się klanu Janukowycza może być korzystne. Oparta na rodzinie grupa oligarchiczna oznacza większą niezależność od np. kojarzonego z rosyjskim gangiem sołncewskim Dmytro Firtasza czy wpływowego, lecz obrotowego Achmetowa.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.