W antydemokratycznej ofensywie legislacyjnej Putin przebił Łukaszenkę
W obawie przed nasileniem protestów rosyjskie władze wolą unikać jawnej pacyfikacji opozycji. Czarną robotę ma wykonać wymiar sprawiedliwości. W rosyjskich aresztach przebywa 14 opozycjonistów zatrzymanych po antyrządowych protestach w Moskwie na początku maja. Wyroki skazujące usłyszało 36 osób. Obecnie trwa proces antyputinowskiej grupy Pussy Riot, a zarzuty usłyszał słynny bloger Aleksiej Nawalny.
Dla porównania o ponad połowę mniejsza liczba osób została skazana w procesach politycznych na sąsiedniej Białorusi. Jednak w odróżnieniu od Mińska, Moskwa nie musi się obawiać zachodnich sankcji. Władze ustawa za ustawą uchwalają kolejne antydemokratyczne restrykcje. Równolegle postępuje białorusinizacja rosyjskiego wymiaru sprawiedliwości.
Eksperci z amerykańskiej Freedom House przekonują, że 2011 r. w Rosji to gwałtowny regres sędziowskiej niezawisłości.
Sterowalność sędziów to w Rosji problem systemowy. Nominacje sędziowskie akceptowane są nie przez prezydenta - jak tego wymaga prawo - tylko przez specjalną komisję, w połowie składającą się z przedstawicieli rządu. - W praktyce władza wykonawcza mianuje sędziów - komentuje Kiriłł Titajew z IPP. W efekcie procent wyroków uniewinniających w Rosji pozostaje na poziomie 0,16 proc. (ostatnie dostępne dane z 2010 r.).
Obok przykręcenia śruby sędziom od połowy 2012 r. w Rosji trwa antydemokratyczna ofensywa legislacyjna. Na początku lipca uchwalony został zapis o "zagranicznych agentach", zgodnie z którym takim mianem będą określane organizacje pozarządowe finansowane z zagranicy. O 150 razy zostały podniesione także kary finansowe za uczestnictwo w nielegalnych demonstracjach. Inna ustawa przewiduje kary za zniesławienie w wysokości do 12 500 euro, co ma być straszakiem na krytyków Putina. Ponadto władze przyznały sobie prawo do blokowania, na wzór chiński, treści w internecie.
To, jak ustawiane są procesy, widać na sprawie słynnego blogera Aleksieja Nawalnego, któremu grozi 10 lat. Według prokuratury okradł on państwową spółkę przemysłu drzewnego Kirowles na sumę 16 mln rubli w 2009 r. Nawalny, będąc wówczas społecznym doradcą gubernatora w obwodzie kirowskim, miał zmusić władze spółki do zawarcia niekorzystnej umowy. A lider radykalnego Frontu Lewicy Siergiej Udalcow ma proces z aktywistką Jednej Rosji z Ulianowska Anną Pozdniakową. Udalcowi grożą dwa lata więzienia za rzekome pobicie kobiety.
Problemy ma też rosyjska celebrytka Ksenia Sobczak, aktywnie wspierająca rosyjską opozycję podczas antyputinowskich protestów. Może zostać oskarżona o oszustwa podatkowe, za co grozi do 10 lat pozbawienia wolności. Obecnie trwa śledztwo w sprawie ustalenia pochodzenia ponad 1,5 mln euro, jakie zostały skonfiskowane w trakcie przeszukania mieszkania celebrytki na początku czerwca.
Od lutego za kratkami przebywa także trójka wokalistek z rosyjskiej grupy Pussy Riot. Kobietom grozi siedem lat więzienia za to, że w katedrze Chrystusa Zbawiciela w Moskwie urządziły performację pt. "Mario Panno i Matko Boża, przepędź Putina".
@RY1@i02/2012/149/i02.2012.149.00000060e.802.jpg@RY2@
AP
Dziewczyny z Pussy Riot modliły się, by Bóg przegonił Putina
Nino Dżikija
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu