Dziennik Gazeta Prawana logo

Od Holokaustu do Hołodomoru - państwa walczą o swoją prawdę historyczną

29 czerwca 2018

Najbardziej skuteczny jest Izrael - sprawił, że w niektórych krajach negowanie Zagłady jest przestępstwem

Polska, gdyby nawet chciała, nie może wytoczyć powództwa przeciw Barackowi Obamie za "polski obóz śmierci". - Nie było złej woli, było przejęzyczenie - mówi Roman Rewald, partner w warszawskiej kancelarii prawnej Weil, Gotshal & Manges i prezes Amerykańskiej Izby Handlowej w Polsce.

Według mec. Jacka Treli, wiceprezesa Naczelnej Rady Adwokackiej, możliwe są za to procesy o zniesławienie w stosunku do wydawcy czy redakcji, która dopuściłaby do druku tego rodzaju sformułowania. Ważne jest, kto wystąpi ze skargą. - Najlepiej, by kroki prawne podejmował organ władzy publicznej w imieniu Rzeczypospolitej lub, gdyby określenie dotyczyło konkretnego obozu, jego dyrekcja - mówi mec. Trela. Prawnik ma jednak wątpliwości, czy wyrok w jednostkowej sprawie miałby wpływ na inne redakcje, które piszą o "polskich obozach śmierci".

Być może pierwszy taki proces - w sprawie użycia przez niemiecki "Die Welt" określenia "były polski obóz koncentracyjny" - rozpocznie się przed warszawskim sądem we wrześniu. Pozew złożył wnuk więźnia Stutthofu i domaga się przeprosin w imieniu wszystkich Polaków.

Polskie MSZ chwaliło się, że "od 2004 roku polska dyplomacja za każdym razem reaguje na pojawiające się publicznie za granicą, zwłaszcza w mediach, obraźliwe i nieprawdziwe sformułowania o »polskich obozach koncentracyjnych«, »polskich obozach śmierci«".

W 2010 r. przeprowadzono 103 interwencje, rok później 73, a w tym roku 23. W większości przypadków resort wykorzystywał instrumenty miejscowego prawa prasowego. Udało się doprowadzić do wpłynięcia na kształt stylebooków "Wall Street Journal", "San Francisco Chronicle", "New York Timesa", portalu Yahoo czy agencji Associated Press - wprowadzono zakaz sformułowania "polskie obozy koncentracyjne (śmierci)".

W praktyce międzynarodowej walka rządów o prawdę historyczną lub korzystne przedstawianie wydarzeń z przeszłości to codzienność. Najbardziej znany jest spór Jerozolimy i Teheranu, po tym jak prezydent Iranu Mahmud Ahmadineżad zakwestionował Holokaust i uznał, że "Izrael powinien zostać zmieciony z powierzchni ziemi". Premier Ariel Szaron wezwał w październiku 2005 r. do wyrzucenia Iranu z ONZ i wystąpił o zwołanie Rady Bezpieczeństwa. Ta potępiła deklaracje Ahmadineżada. Podobne odezwy wydało także wiele rządów świata, Izba Reprezentantów USA i PE. W wyniku presji prezydent Iranu częściowo wycofał się ze swoich deklaracji.

Władze Izraela prowadziły akcje wymuszania na rządach innych państw wprowadzenie przepisów zabraniających negowanie Holokaustu. Ukoronowaniem tych wysiłków było spotkanie w Jerozolimie w lipcu 2010 r. grupy roboczej ds. ugruntowania prawdy historycznej, w której bierze już udział 80 krajów świata, ONZ i UE. Proces był jednak mozolny i okazał się skuteczny dzięki wpływowym mniejszościom żydowskim w danych krajach.

Równie skuteczni w walce o historię są Ormianie. Przed ostatnimi wyborami prezydenckimi we Francji ich mniejszość działająca nad Sekwaną zdobyła przychylność Nicolasa Sarkozyego, który na przełomie 2011 i 2012 przeforsował ustawę wprowadzającą rok więzienia i 45 tys. euro grzywny za negowanie ludobójstwa na Ormianach, którego dokonała Turcja. (Turcja na mocy art. 301 k.k. o ochronie czci państwa karze do 3 lat więzienia za uznawanie ludobójstwa Ormian). Ustawa została unieważniona przez trybunał konstytucyjny, ale wcześniej wywołała gwałtowne spięcie między Paryżem a Ankarą.

Podobnie było w USA. W efekcie działalności Rady Ormian w Ameryce (AAA) prezydent Ronald Reagan w 1981 r. po raz pierwszy oficjalnie użył publicznie terminu "ludobójstwo", opisując zagładę 1,5 mln Ormian w latach 1915 - 1917.

Tak skuteczna w walce o historię nie była Ukraina, która domagała się uznania przez świat Wielkiego Głodu za zbrodnię ludobójstwa, której dokonał ZSRR. W 2008 r. pod naciskiem Kijowa Parlament Europejski wydał rezolucję, w której uznał, że Hołodomor z lat 1931 - 1933 stanowił zbrodnię przeciw ludzkości, ale nie uznał śmierci 10 mln ukraińskich chłopów za wyjątkowe zdarzenie na tle innych zbrodni stalinowskich i nie wezwał krajów UR do wprowadzenia kar za jego negowanie.

Swojej wersji historii broni też Rosja. W 2009 r. z inicjatywy prezydenta Dmitrija Miedwiediewa wprowadzono w prawie zmiany, które zakazują negowania "dokonań koalicji antyhitlerowskiej" z lat 1941 - 1945. Chodzi o spenalizowanie pojęcia "okupacja republik radzieckich przez Armię Czerwoną". Tak wydarzenia z udziałem żołnierzy sowieckich po II wojnie światowej określają władze Litwy, Łotwy i Estonii.

Ukraina nie przekonała świata, że Hołodomor był wyjątkową zbrodnią

@RY1@i02/2012/105/i02.2012.105.00000020d.803.jpg@RY2@

PETE SOUZA/WHITE HOUSE

Przejęzyczenie prezydenta Obamy sprawiło, że sprawa obozów znów znalazła się na ustach świata

Piotr Szymaniak

Jędrzej Bielecki

dgp@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.