Dziennik Gazeta Prawana logo

Putin jedzie do Łukaszenki odebrać zapłatę za poparcie

29 czerwca 2018

Rosji zależy na tym, by zabrać Białorusi zaległe wpływy z opłat celnych i skłonić do sprzedaży Moskwie państwowych firm

Prezydent Rosji Władimir Putin po ponownym wstąpieniu na Kreml z pierwszą wizytą przyjedzie dziś na Białoruś. Z jednej strony to dowód poparcia dla prezydenta Aleksandra Łukaszenki, z drugiej memento dla Mińska. Białorusini nie wypełniają danych Rosji obietnic gospodarczych. A Moskwa głośno domaga się przekazania jej białoruskich koncernów państwowych.

Putin przede wszystkim będzie naciskał na Łukaszenkę w sprawie zasad podziału dochodów z ceł. Zgodnie z porozumieniami, które legły u podstaw utworzenia unii celnej między Rosją a Białorusią i Kazachstanem, dochody z ceł importowych trafiają na wspólny rachunek, a następnie są dzielone w ten sposób, że Mińsk ma prawo do 4,7 proc. zysków. Tymczasem między 1 stycznia 2011 r. a 29 lutego 2012 r. Białoruś odpowiadała za ponad 6 proc. całego importu unii celnej. Różnica powinna więc trafić de facto do rosyjskiego budżetu. Tymczasem, jak mówią rozmówcy DGP, Mińsk tych pieniędzy nie przekazuje. Z naszych szacunków wynika, że w tym roku wartość samej różnicy obu kwot wyniesie ok. 11 bln rubli białoruskich (4,5 mld zł).

Drugim elementem jest obietnica dana w 2011 r. przy okazji otrzymania kredytu od Eurazjatyckiej Wspólnoty Gospodarczej. Jednym z warunków kredytu była sprzedaż majątku wartego 2,5 mld dol. rocznie przez trzy lata. W ubiegłym roku sprawę załatwiła sprzedaż 50 proc. udziałów w Biełtranshazie, operatorze gazociągów. W tym roku nic nie wskazuje na to, by Mińsk wywiązał się z danej obietnicy. Bez tego jednak może nie utrzymać kolejnej transzy kredytu, wartej 440 mln dol. Bez pieniędzy będzie zaś trudno nie tylko uregulować zobowiązania, ale też spełnić populistyczne obietnice w przeddzień planowanych na jesień wyborów parlamentarnych.

Kwestia prywatyzacji majątku (który w założeniu Rosjan miałby trafić w rosyjskie ręce) będzie głównym tematem dzisiejszych rozmów Putina z Łukaszenką. - Może zwłaszcza chodzić o perspektywy powstania holdingu RosBiełAwto na bazie aktywów Kamaza i MAZ - mówił wczoraj główny doradca ekonomiczny Putina Jurij Uszakow. Pomysł oddania mińskiej fabryki samochodów ciężarowych w ręce koncernu z Tatarstanu nie jest nowy; do tej pory jednak Białoruś skutecznie opierała się tego typu naciskom.

Jak długo to może jeszcze potrwać? Zdaniem politologa Andreja Lachowicza Rosja w tym roku skupi się raczej na przymuszaniu Białorusi do rezygnacji z łagodzenia stosunków z Europą. "Odpoczynek od nacisków jest jednak czasowy. Dowolna dłuższa pauza w aktywności Rosji w stosunku do Białorusi będzie oznaczać, że Putin powróci do kwestii białoruskiej" - czytamy w jednej z ostatnich analiz Lachowicza. - Białoruskie władze od dawna dają Rosjanom obietnice bez pokrycia. Moskwa dysponuje jednak wystarczającym potencjałem nacisku, by zmusić Łukaszenkę do ich wypełnienia, jeśli tylko straci cierpliwość - dodaje w rozmowie z DGP analityk Białoruskiego Centrum Studiów Strategicznych Piotar Marcau.

Michał Potocki

michal.potocki@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.